-Agnieszka-
Rano obudziłam się pełna nowej energii, byłam wyspana jak nigdy dotąd. Zabawa była udana, a po niej dużo sprzątania, ale warto było. Wzięłam prysznic, włosy spięłam w koka i ubrałam się w to. Zeszłam na dół do kuchni i przygotowałam śniadanie. Sandra i Marco zeszli na dół i przysiedli się do stołu.
-I jak wyspani?-Zapytałam uśmiechając się.
-Tak.-Powiedziała Sandra.
-O której wyjeżdżacie?
-Za 2 godziny musimy być już na lotnisku, dlatego zaraz będziemy się żegnać.-Powiedziała Sandra opuszczając wzrok.
-Napiszę do Jagody żeby przyszła zaraz do mnie.-I tak się stało, Jagoda przybiegła jak najszybciej mogła. Te porzegnanie zakończyło się bez rozlewu łez, ponieważ wiedziałyśmy, że Sandra jeszcze wróci do nas. Odprowadziłyśmy ich do samego centrum Helu, gdzie mieli czekać na pociąg. Gdy już odjechali postanowiłam wrócić do domu, szłam sama, ponieważ Jagoda miała ważny wyjazd rodzinny i nie mogła zostać długo. Idąc przez miasto ktoś mnie przytulił i zasłonił mi oczy, z początku myślałam, że to Mateusz, ale się zawiodłam, był to Jakub.
-To znowu ty!-Krzyknęłam zaskoczona.
-Tak i chciałem przeprosić za moje czyny.-Wręczył mi małe pudełeczko. Otworzyłam je, a w nim srebrna bransoletka.
-Ale ja nie mogę tego przyjąć, po pierwsze: mam chłopaka, po drugie: zaatakowałeś mnie ostatnio, jak ty to sobie wyobrażasz?
-Przepraszam, nie chciałem, byłem zdenerwowany, że wybrałaś go a nie mnie. Przyżekam, że nie chciałem tego zrobić, pozwól mi być twoim przyjacielem.
-Ja nie wiem co na to powie Mateusz.-Chciałam już iść, ale on złapał mnie za rękę i odwrócił mnie do siebie. Ja wyrwałam się z jego uścisku.
-Jakub przykro mi, ale nic z tego nie wyjdzie.
-Nie mów tak, nie znasz mnie dobrze, a już osądziłaś.
-A co ty byś powiedział, jak by ktoś zrobił to samo co ty mi? Wiesz, ja już swoje powiedziałam, a teraz sory ale śpieszy mi się.
-Proszę !-Krzykną, ale ja nie reagowałam i szłam dalej. Droga do domu trwała 40 minut. Gdy byłam już pod drzwiami napisałam do Mateusza. Wsadzając rękę do kieszeni wyciągnęłam małe pudełko, to było te co chciał mi dać Jakub, musiał mi je podrzucić kiedy złapał mnie za rękę. Po 10 minutach przyszedł Mateusz, postanowiłam, że nie powiem mu o tym. Resztę dnia siedzieliśmy na kanapie wtuleni w siebie i oglądaliśmy filmy. Cały czas myślałam o tej bransoletce.
-Hej kochanie coś się stało?
-Nic, zamyśliłam się trochę.
-O czym?
-Nic poważnego, taka tam błahostka.
-Jeżeli coś cię dręczy, to możesz mi śmiało powiedzieć, ja wysłucham wszystkiego.-Powiedział i pocałował mnie w czoło. Postanowiłam, że nie będę o tym myśleć. Zaczęliśmy się całować, usiadłam na jego kolanach, całowaliśmy się namiętnie, lecz Mateusz odepchną mnie.
-Co się stało?
-Nie wiem, ale dręczy mnie to, że coś ukrywasz przede mną.
-Nie mam nic do ukrycia.-Musiałam skłamać, ponieważ Mateusz połamał by Jakuba za ten prezent. Wróciliśmy do pocałunków, on zaczął ściągać ze mnie koszulę. Tym razem ja dałam znak, że za daleko brnie. Wieczór zakończył się na pocałunkach.
-Przepraszam, ale nie chce tego dzisiaj.
-Rozumiem cię kochanie, jeśli będziesz chciała, ja jestem do dyspozycji.
-Zostaniesz dzisiaj na noc? Nie chce być sama w domu.-Powiedziałam przytulając się do niego.
-Oczywiście, co tylko zechcesz.-Powiedział i pocałował mnie w czoło. Zeszłam z jego kolan i poszłam do kuchni zrobić kolację. Po sporzyciu posiłku poszliśmy na górę. Dziś wzięłam szybki prysznic, do spania ubrałam to. Mateusz również skorzystał z łazienki. Razem siedzieliśmy na łóżku i całowaliśmy się. On złapał mnie w pasie, położył na łóżko i zaczął całować po szyi, zjeżdżał niżej, aż do brzucha. Zatrzymał się i na nowo całowaliśmy się. Nie doszło do niczego. W nocy obudził mnie hałas, spojrzałam, ale Mateusz nie było w łóżku. Postanowiłam zejść na dół, w kuchni nikogo nie było, zajrzałam do salonu, tam też nikogo nie było. Najwyraźniej Mateusz poszedł sobie, byłam zaskoczona. Usiadłam na kanapie i zaczęłam płakać. Ktoś zadzwonił do drzwi, spojrzałam na zegar była 3.00. Byłam zdziwiona, że ktoś o tej porze może przyjść. Postanowiłam otworzyć, w drzwiach stał Jakub.
-Sory, że przeszkadzam, ale Mateusz powiedział mi, że mam przyjść do ciebie.
-Co się stało, że masz przyjść ty?
-Jego babcia dostała zawału i musiał iść. Ty płakałaś?
-Nie ważne, a wszystko dobrze?
-Jeszcze nic nie wiem. Mogę wejść?
-Jasne.-Odpowiedziałam nie chętnie. Poszliśmy do kuchni, zaparzyłam herbatę i usiedliśmy przy stole.
-I co masz mnie pilnować czy coś?
-Mateusz powiedział, że mam zostać z tobą do rana, aż nie wróci, ufa mi.
-Jakim cudem?
-Powiedziałem mu o tym, że cię przeprosiłem i że jesteśmy przyjaciółmi.
-Dlaczego ja nic o tym nie wiem?-I zapadła cisza. Nagle usnęłam siedząc na krześle oparta o rękę. Jakub wziął mnie na ręce, zaniósł do mojego pokoju i położył na łóżku. Nie spałam jeszcze całkowicie i widziałam, jak patrzy na moje zdjęcia, on chyba naprawdę się zakochał. Gdy się odwrócił zamknęłam oczy, on podszedł do mnie i pocałował mnie w policzek, jego usta były takie ciepłe. Nad ranem przyszedł Mateusz, gdy się obudziłam, leżał już obok mnie. Wtuliłam się w niego myśląc, że jeszcze śpi. Nagle zapytał:
-Dlaczego nie powiedziałaś mi, że przyjaźnisz się z Jakubem?
-Ja nie chciałam, żebyś się martwił.
-Teraz się martwię, bo nie powiedziałaś mi. O tym w tedy tak myślałaś.
-Przykro mi, nie chciałam, ale on przekonał mnie do siebie, a dlaczego ty mu zaufałeś i przysłałeś go tutaj?
-Nie wiedziałem do kogo dzwonić, a on cię kocha i wiedziałem, że nic ci nie zrobi.
-Przepraszam, że ci nic nie powiedziałam.-Pocałował mnie w czoło i wstał. Poszłam do łazienki, umyłam twarz, uczesałam włosy w koka i ubrałam się w to. Dzisiaj było wyjątkowo zimno. Razem zeszliśmy na śniadanie, które przyszykowałam.
-I co, jak twoja babcia?
-Dobrze, czuje się już o wiele lepiej.
-To świetnie.-Po śniadaniu pozmywałam naczynia. Napisałam do Jagody i Jeremiego, czy przyjdą. 10 minut później siedzieliśmy we czwórkę i oglądaliśmy filmy. Nagle zadzwonił do mnie Jakub, nie chciałam odbierać, ale coś kazało nadusić mi zieloną słuchawkę.
-Słucham?-Powiedziałam.
-Wiesz, musimy się spotkać, mam ci coś ważnego do powiedzenia.
-Powiedz teraz, pada a ja nie mam zamiaru wychodzić z domu.
-A jesteś sama?-Skierowałam się w stronę kuchni.
-Teraz już tak.
-Trochę mi trudno to mówić, ale Mateusz cię zdradził.
-Jak to ? Nie wierzę w to.
-Widziałem go wczoraj z jakąś dziewczyną, pocałował ją w policzek, przytulił i weszli razem do jego domu.
-Ale to nie możliwe.-Spojrzałam w stronę Mateusza siedzącego na kanapie.
Jaki drań
OdpowiedzUsuńNie wiem co mam myśleć czy to Jakub kłamie czy Mateusz
Czekam na kolejny
Zapraszam do mniehttp://monikagotze.blogspot.com/2013/05/rozdzia-13.html :***