sobota, 25 maja 2013

Rozdział 1. Nowy w klasie

-Agnieszka-
Dzień zaczął się jak zawsze, wstałam o 6.20 wzięłam szybki prysznic, ubrałam się w dżinsowe spodnie, niebieski t-shirt i fioletową koszulę. Zeszłam na śniadanie, gdzie moja kochana ciocia szykowała jajecznice. Po zjedzeniu śniadania dostałam sms'a od Sandry, że dzisiaj nie idzie do szkoły i mam na nią nie czekać. Wróciłam na górę po torbę i zobaczyłam, że zostawiłam włączonego laptopa, pośpiesznie go zamknęłam, schowałam i zeszłam na dół. Pożegnałam się z mamą i wyszłam z domu. Gdy byłam pod domem Jagody była już 7.50 a zaczynałyśmy lekcję o 8.00. Wreszcie Jagoda pojawiła się.
- Co tak długo?
-No wiesz drobne problemy z mamą.
-Znów?
-No niestety, ale jakoś się ułoży, a teraz chodź, idziemy na lekcję.
Pierwsza lekcja minęła dość szybko, na przerwie zauważyłam nowego kolesia w szkole.
-Ejj. Jagoda, kto to jest?
-Nie wiem, pierwszy raz go widzę, ale ładny nie?
-No nawet.
Na ostatniej lekcji mieliśmy lekcję wychowawczą. Nagle ten koleś wszedł do naszej klasy. Pani powiedziała:
-To jest wasz nowy kolegia Jeremy !
-Cześć! Mam nadzieję, że jakoś mnie przyjmiecie.
Wszystkie dziewczyny patrzały na niego jak na boga, byłam bardzo zaskoczona, chłopak myślał, że może wszystko, ale to mu się tylko wydaje, już ja mu pokażę. Nagle Jagoda mnie szturchnęła:
-Patrz, to on, patrzy się na mnie, zaraz odpłynę !
-Wcale nie jest taki cudowny jak ci się wydaje, widzisz jak patrzy na inne dziewczyny?
-Ehh... Szkoda, ale wiesz, ze nie zawsze masz racje ?
-No tak.
Nagle ten chłopak zaczął zmierzać w naszą stronę, szarpnęłam Jagodę, żeby nie patrzyła na niego. obie odwróciłyśmy się tyłem do niego.
-Hej ! jestem Jeremy.
-Tak już to wiemy.
-O co wam chodzi Dziewczyny?
-A nic tak tylko. Nie jesteś za stary na tą klasę?
-Po śmierci rodziców nie chodziłem przez 2 lata do szkoły, więc... nie.
-Współczuję, z kim mieszkasz w takim razie?
-Z ciotką.
Nagle zadzwonił dzwonek.
-A tak w ogóle to jak macie na imię?
-Ja jestem Agnieszka.
-Ja jestem Jagoda.
-Miło mi.- Powiedział, posłał uśmiech w stronę Jagody i poszedł.
-Uuu... Jagoda chyba wpadłaś mu w oko.
-Wcale nie, co ty gadasz ? Taki może mieć każdą, a ja jestem tylko zwykłą dziewczyną. - Powiedziała ze smutkiem.
-Bredzisz, ale jak ci się podoba to ja nie mam nic do tego, wiesz jak się kończą związki z takimi chłopakami.-tymi słowami zakończyła się nasz rozmowa. Po drodze do domu dużo myślałam, jak bo to mogło wyglądać, gdyby oni byli razem. Weszłam do domu, od razu skoczyłam na górę, włączyłam laptopa, nagle dostałam sms'a. Był on od Jagody, napisała mi, że Jeremy chce się z nią spotkać, ja nie mam nic przeciwko temu, już swoje jej powiedziałam. Dochodziła już 23. Poszłam wziąć prysznic. O 23.30 położyłam się do łużka. Zasnęłam bardzo szybko. Nadszedł świt, budzik zadzwonił, więc wstałam, poszłam do łazienki, wzięłam prysznic i ubrałam się w to. Poranek wydawał się piękny. Zjadłam śniadanie i wyszłam z domu. Założyłam słuchawki i poszłam po Sandrę.
-Hejka ! Idziesz?
-Wiesz nie czekaj, bo zaspałam, ale dołączę w szkole.
-Okey. No to do zobaczenia w szkole.
Skoro Sandra nie idzie, to pójdę po Jagodę. Po 10 minutach byłam już pod jej domem. Nagle Jagoda krzyknęła do mnie:
-Już ! już ! Pa mamo !
-No chociaż ty nie zaspałaś.
-Super chodźmy do szkoły.
Po 15 minutach byłyśmy już w szkole. pod klasą stał Jeremy, ja jak zwykle się wykrzywiłam, a Jagoda się uśmiechnęła do niego. Podszedł do nas, a ja zostawiłam ich samych. weszłam do klasy. Lekcje mijały wolno. Pisałam do Sandry, czy jest już w szkole, ale nie odpisywała mi. Po szkole wracałam sama, ponieważ Jagoda pomagała Jeremiemu w nauce. Jak zawsze szłam z słuchawkami w uszach, nagle przez moją nie uwagę wpadłam na nieznajomego mi chłopaka.
-Przepraszam, zamyśliłam się i nie zauważyłam Cię.
-Nic nie szkodzi, jestem Mateusz, a ty ?
-Agnieszka, na pewno wszystko w porządku?
-Tak. Wiesz może gdzie jest jakiś sklep, jestem tu przejazdem, ale został bym jeszcze troszkę skoro się znamy. - Na moich policzkach pojawiły się rumieńce, Mateusz był taki przystojny.
-Oczywiście, chcesz to mogę ci pokazać, ponieważ jest niedaleko, a do domu mi się nie śpieszy.
-Okey. A dała byś się gdzieś zaprosić w sobotę ?
-Jutro ? Oczywiście, nie mam żadnych planów. -Posłałam mu gorący uśmiech i poszliśmy do tego sklepu.
-No to może o 12 jutro, tutaj ?
-Tak, spoko. -Znów się uśmiechnęłam. Dałam mu swój numer i poszłam do domu.wydawał mi się to dziwne, że taki ładny koleś zaoferował mi spotkanie. W domu nie było nikogo, poszłam do swojego pokoju, puściłam głośno muzykę i położyłam się na lużko.

6 komentarzy: