niedziela, 26 maja 2013

Rozdział4. Najlepszy dzień życia

-Agnieszka-
Całą noc nie spałam, zasnęłam dopiero o 5.40. Gdy się przebudziłam była już 13.00. Poszłam do łazienki, wzięłam zimny prysznic, włosy spięłam w koka i ubrała się w to. Wciąż nie wiedziałam, którego z nich mam wybrać. Zeszłam na obiad, czułam się dziwnie. Po sporzyciu posiłku ciocia pytała, czy wszystko gra, ja musiałam skłamać i udawać, że tak. To było okropne, wróciłam na górę, by przemyśleć to co się wydarzyło wczoraj. Porównałam te dwa pocałunki, ale to mi nic nie dawało. Minęło kilka dni, w tym czasie nie wychodziłam z domu, kilka razy wpadła Jagoda, rozmawiała z Sandrą, ale nic mi to nie dało. Już miną tydzień od naszej kłótni, nagle dostałam kilka sms'ów. Jeden był od Sandry, drugi od Jagody, trzeci od Jakuba a czwarty od Mateusza. Pierwsze odczytałam sms'y od przyjaciółek. Gdy otworzyłam sms'a od Jakuba przeszły mnie ciarki, napisał: "przykro mi, że tak wyszło, nie chciałem tego, wiesz nadal mi zależy, nie wiem jak tobie. Wciąż cię kocham.", byłam zaskoczona. Otwierając sms'a od Mateusza uśmiechnęłam się, czułam motyle w brzuchu. Napisał mi: "posłuchaj myślałem o tym co tam zaszło, uświadomiłem sobie, że chciałaś dokonać wyboru nie raniąc nas, mam nadzieję, że postąpisz słusznie, bo ja nadal cię kocham, jestem w stanie wybaczyć ci wszystko.". Już wiedziałam kogo chcę, czego najbardziej pragnę. Zaraz napisałam do Jakuba o spotkanie. Godzinę później spotkaliśmy się w parku.
-Wiedziałem, że czujesz coś do mnie.
-Posłuchaj, chciałam się z tobą spotkać, by powiedzieć ci to w cztery oczy, abyś dobrze mnie zrozumiał.
-Okey, wal śmiało.
-Tak naprawdę to kocham Mateusza, zdawało mi się, że oś do ciebie czuje, może to przez to, że jesteś sławny, ale przepraszam, wolałam żebyś to usłyszał.
-Co? Wolisz jakiegoś tandetnego frajera bez kasy?
-Nie jest frajerem, a ja nie lecę na kase, tylko szukam szczerej, prawdziwej miłości.
-To było głupie co zrobiłaś w tej chwili, zaprzepaściłaś taką szanse na nowe, lepsze życie, gdzie każdy by ci tylko usługiwał.
-Nie, ja uwolniłam się od takiego życia, wole być biedna, ale lubiana za  to kim jestem naprawdę, a nie kogo gram, a teraz przepraszam, śpieszy mi się.-Odwróciłam się i odeszłam w stronę domu. Po drodze zauważyłam Mateusza stojącego pod moimi drzwiami, był załamany. Ostrożnie podeszłam do niego, on się odwrócił i przytulił mnie do siebie. Poczułam się taka szczęśliwa.
-Nie jesteś już zły?
-Nie, zbyt bardzo cię kocham.-Przytulił mnie jeszcze mocniej i pocałował w czoło.
-Może wejdziesz do środka, porozmawiamy na spokojnie i wytłumaczymy sobie wszytko.-Oboje weszliśmy do mojego domu, usiedliśmy przy stole i rozmawialiśmy.
-Muszę ci wybaczyć, bo inaczej znienawidzę siebie za to, że zostawiłbym cię. Tak bardzo tęskniłem za tobą.
-Ja za tobą też, i to nie wiesz jak bardzo.
Poszliśmy do mojego pokoju, tam położyliśmy się na łóżko i długo rozmawialiśmy, śmialiśmy się i w końcu zasnęłam, a on zaraz po mnie. Obudziłam się nad ranem wtulona w jego ramię, uśmiechnęłam się do niego. 10 minut później obudził się on.
-Witaj skarbie!-Pocałował mnie w usta.
-Witaj! A tak właściwie to kiedy my zasnęliśmy?
-Nie mam pojęcia, ale na szczęście jest już wszystko dobrze.
-Tak, ja też się cieszę.-Uśmiechnęłam się do niego łagodnie i stałam z łóżka.
-Ja idę się wykompać, poczekasz chwilę?-Powiedziałam i uśmiechnęłam się do niego.
-Oczywiście.
Po 10 minutach wyszłam z łazienki z związanymi włosami w koka i ubrana w to. Usiadłam obok Mateusza.
-Wyglądasz cudownie.-Uśmiechną się i dał mi buziaka w policzek.
-Może gdzieś wyskoczymy? A twoi rodzice wiedzą, że byłeś u mnie na noc?
-Odpowiadam oczywiście na oba pytania.-Zeszliśmy na dół, ale nikogo nie było, ponieważ ciocia wyjechała na cały miesiąc. Zjedliśmy śniadanie i wyszliśmy z domu. Napisałam do Jagody, czy spotkamy się w czwórkę: Ja, Mateusz,Ona i Jeremy. Zgodziła się. Reszta dnia to było picie alkoholu, wygłupy i śmiechy. Wieczorem postanowiliśmy, że wszyscy będą nocować u mnie, Ja i Mateusz  moim pokoju, a Jagoda i Jeremy w pokoju gościnnym. Bawiliśmy się do 22.00, później wszyscy poszli do siebie. Byłam całkiem upita, ale przytomna, wiedziałam co robię. Razem z Mateuszem żuciłam się na łóżko, zaczęliśmy się całować, ja zdjęłam jego koszulkę, on zdjął moją. Spodnie same z nas zleciały. Nagle poczułam jego rękę na moim tyłku, chciałam więcej niż tylko zwykłego obmacywania, czułam iż jestem już gotowa. Jedną ręką rozpiął mój stanik, reszta poszła już szybko. Całował mnie tak czule i namiętnie, byłam tak zachwycona. Poczułam lekki ból, ale zaraz miną, za każdym razem kiedy to robił, robił to powoli, z wyczuciem i ostrożnie. To była noc, którą zapamiętam do końca życia. Rano obudziliśmy się równocześnie, wtuliłam się w niego.
-Nie wiem jak do tego doszło, ale jesteś w tym najlepsza kochanie.
-Wiesz ja też nie, ale nie żałuje, bo zrobiłam to z kimś kogo kocham.- Ubraliśmy się i zeszliśmy na śniadanie.

4 komentarze: