wtorek, 28 maja 2013

Rozdział6. Urodziny

-Agnieszka-
Najpierw Ja i Mateusz wybraliśmy się do niego. On ubrał się w to. Potem udaliśmy się do mojego domu. Były już 19.00. Z moich strojów wybrałam to. O 20.00 byliśmy już pod klubem, gdzie czekali już na nas Jagoda i Jeremi. Na początek usiedliśmy koło baru. Wypiliśmy po drinku i poszliśmy na parkiet. Mateusz tańczył wspaniale. Dochodziła godzina 00.30 a ja miałam jeszcze tyle sił, by przetańczyć całą noc. U barmana wydaliśmy ze 150 zł na same drinki. O 02.45 Jagoda i Jeremi wrócili do domu, my dalej tańczyliśmy na parkiecie, noc była wspaniała. O 03.00 wracaliśmy do domu, wracając nie mogłam ujść w szpilkach, więc poszłam na boso, lecz tylko kawałek drogi, ponieważ Mateusz mnie niósł mnie na rękach. Po wejściu do domu zaniósł mnie do mojego pokoju, położył na łóżku. Gdy chciał już iść, złapałam go za rękę i przyciągnęłam do siebie, położył się obok mnie i tak spaliśmy. Obudziłam się dopiero o 14.30, głowa mi pękała. Spojrzałam, ale Mateusz już nie było obok mnie.
-Mateusz ! Jesteś ?!-Krzyknęłam przerażona. Do pokoju wszedł Mateusz niosąc mi kawę.
-Tak jestem kochanie, proszę zrobiłem ci kawę.-Uśmiechną i podał mi kubek.
-Ale boli mnie głowa, dziękuje, że zostałeś ze mną.
-Nie ma sprawy, dla ciebie wszystko, mogę skorzystać z prysznica?
-Tak oczywiście, może chcesz jakieś rzeczy na przebranie?
-Twoje?-Zapytał zdziwiony i uśmiechną się.
-Nie, są tu rzeczy mojego kuzyna, kiedyś często tu przyjeżdżał.
-Okey. To uszykuj coś a ja wezmę prysznic.-Udałam się do pokoju obok i wzięłam dla Mateusza to. Gdy Mateusz si umył ja poszłam pod prysznic, po czym ubrała się w to. Zeszliśmy na dół, aby zjeść coś. Okazało się, że lodówka pustoszeje, w końcu byłam sama, więc musiałam pójść na zakupy, oczywiście ciocia zostawiła mi pieniądze. Wyjedliśmy resztki z lodówki i poszliśmy na zakupy. Jeździliśmy wózkiem po całym markecie, po godzinie znaleźliśmy się przy kasie. Po zapłaceniu udaliśmy się do domu by odłożyć zakupy. Razem z Mateuszem mieliśmy zamiar iść do pobliskiej knajpy na obiad. Zadzwoniłam do niej, ale niestety miała już zajęty dzień z Jeremim, więc poszliśmy sami. Droga zajęła nam 15 minut. Gdy siedzieliśmy i czekaliśmy na zamówione jedzenie dosiadła się do nas kumpela z siatkówki. Siedzieliśmy i rozmawialiśmy, ale niestety musiała już iść. W końcu dostaliśmy zamówione jedzenie, zjedliśmy i poszliśmy na miasto. Wygłupialiśmy się, robiliśmy sobie zdjęcia, które później powysyłałam Sandrze. Zadzwoniłam do Sandry.
-Hejka kochana ! Jak tam w Dortmundzie ? Jak ci się wiedzie z Marco, bo gazety o was piszą.-Powiedziałam z zachwytem.
-Hejka ! Wszystko w porządku, wiem, w Dortmundzie pełno tych gazet. Wiesz dostałam się do drużyny i jestem na bramce, tak się cieszę.
-Gratulacje ! A jak Marco?
-Świetnie, spędzamy dużo czasu razem i nie, nie mamy tego za sobą, on twierdzi, że nie chce mnie wykorzystać i czeka aż ja dam mu znak.
-To dobrze. Ale ten czas leci, wyślij mi wasze zdjęcia, chcę was zobaczyć razem.
-Dobrze. Jest z tobą Jagoda?
-Nie, dzisiaj ma dzień z Jeremim, a dlaczego pytasz?
-Przecież jutro ma urodziny, chcę przylecieć, ale nic jej nie mów. Będę mogła przyjść do ciebie?
-Oczywiście, zorganizujemy jej przyjęcie !-Po moich słowach Sandra wytłumaczyła mi jak będzie wyglądać jutrzejszy dzień. Razem z Mateuszem poszliśmy kupić jej prezent. Wiem, że kocha BVB i chciałam kupić jej coś z nimi. Nie mogliśmy nic znaleźć. W jednym sklepie kupiłam jej pościel BVB i strój, jaki zakładają na mecze. Był już wieczór. Gdy wróciliśmy do domu dostała sms'a od Sandry, że już wyjeżdża, i że będzie o 5 lub 6 nad ranem. Ja i Mateusz przygotowaliśmy wszystko na jutro, pozostało nam udekorować dom. Goście dostali zaproszenia przez wiadomość na Facebooku. Był wieczór, poszliśmy do mojego pokoju, ja poszłam się wykompać. Wróciłam ubrana w piżamę i włosami spiętymi w koka. Mateusz też skorzystał z łazienki, przyniosłam mu rzeczy do spania. Gdy się przebrał wrócił do mnie na łóżko i zaczęliśmy się całować. Usiadłam na nim i zdjęłam jego koszulkę. Wróciliśmy do całowania się. On rozpiął moją koszulę. Zostałam w samej bieliźnie.
-Ładniej ci w bieliźnie, niż w innych rzeczach.
-Potraktuję to jako coś miłego.-Uśmiechnęłam się i całowaliśmy się dalej. Doszło do zbliżenia. Nawet nie pamiętam kiedy skończyliśmy, bo zasnęłam. Obudził nas budzik, który nastawiłam, by czekać na Sandrę. O 5.30 Sandra weszła do domu. Zaraz żuciła mi się na szyję i wyściskałyśmy się.
-Jak dobrze, że już jesteś, tak tęskniłam.
-Nie jestem sama, czy on może wejść?
-Jasne, ale kto?-Nagle do domu wszedł Marco Reus.
-On, mój kochany Marco.
-Niezwykle mi miło, jestem Agnieszka.-Uścisnęłam jego dłoń.
-Chyba nie muszę się przestawiać?-Poszliśmy do kuchni, zaparzyłam kawę. Byliśmy tak nie wyspani. Doszła 6, wszyscy usnęli na kanapie. O 8.00 zadzwonił budzik, nastawiłam go, bo przeczuwałam, że pozasypiamy. Wszyscy wstali, poszłam do pokoju, przyniosłam Mateuszowi świerze ubrania a sama ubrałam się w to. Wszyscy zabraliśmy się za ozdabianie domu. Dochodziła już 11.00 a dom był już przygotowany. Napisałam sms'a do Jagody, że ma przyjść o 12.30 i ładnie się ubrać. Odpisała, że przyjdzie. Postanowiliśmy się przebrać, ja ubrałam się w to i rozpuściłam włosy a Sandra w to i też rozpuściła włosy. Wszyscy goście się już pojawili. Nagle rozległ się po domu dźwięk dzwonka do drzwi. Otworzyłam drzwi i wszyscy wyskoczyli krzycząc NIESPODZIANKA ! Jagoda była zachwycona. Nagle z tłumu wyszła Sandra, Jagoda żuciła się na nią i zaczęły się ściskać. Impreza się zaczęła. Wręczyłyśmy Jagodzie prezenty. Sandra dała jej koszulkę z Borussii Dortmund z podpisami zawodników i poznała ją z Reusem, ja dałam jej pościel z BVB, poduszkę z BVB i kilka drobiazgów. Jagoda była zachwycona. Impreza trwała długo. O 4.00 nad ranem wszyscy poszli do domów, każdy był kompletnie nawalony. Ja i Mateusz spaliśmy w moim pokoju, Sandra i Marco w pokoju gościnnym, Jagoda i Jeremy spali w salonie. Cała impreza była nagrywana. Gdy się pobudziliśmy był już 13.40. Wzięliśmy się za sprzątanie domu. Znaleźliśmy trochę trawki, jointy i dużo alkoholu. Zanim posprzątaliśmy był już godzina 16.20. Każdy był wymęczony, dlatego poszli do domu. Dom wyglądał jak nie naruszony. U mnie zastała tylko Sandra i Marco, ponieważ mieli zostać jeszcze na tą noc i wracać do Dortmundu. Wieczór zleciał szybko. Dziś zasnęłam szybko.

4 komentarze:

  1. I to jaki haha :D . Murzynku tylko jointy w głowie :D . I alko ;p . Ej czekaj jeszcze koło się zapętliło ^^ . Powiedziałaś że napiszesz haha xd

    OdpowiedzUsuń
  2. Ahh... Zapomniałam i pamiętaj odpętl je. :D

    OdpowiedzUsuń