wtorek, 4 czerwca 2013

Rozdział14. Słodkie dni, miesiące, lata...

-Agnieszka-
Rankiem obudziły mnie promienie słoneczne, Mateusza już nie było w pokoju. Udałam się do pokoju Felixa, zobaczyłam, że Mateusz przysną przy jego łóżeczku. Wyglądali tak słodko. Felix obudził się i zaczął płakać, Mateusz zerwał się, ale ja już byłam koło łóżeczka.
-Spokojnie, ja go wezmę i nakarmię, a ty idź spać.-Powiedziałam uśmiechając się do Mateusza.
-Nie chce mi się spać, ale co do karmienia to ty się tym zajmij, ja go nie nakarmię piersią, bo nie mam.-Powiedział Mateusz śmiejąc się.
-Dobrze, zajmę się tym, pewnie jest głodny.-Powiedziałam i wyszłam z pokoju Felixa i poszłam z nim do naszej sypialni, tam położyłam się na łóżku a Felix pił z mojej piersi. Do sypialni wszedł Mateusz, położył się obok mnie i przytulił.
-Jest taki słodki.-Powiedział całując mnie.
-Ma takie śliczne niebieskie oczka, to pewnie po tobie.-Powiedziałam patrząc na Mateusza i całując go. Gdy Felix zaspokoił głód, Mateusz wziął go ode mnie i poszłam pod prysznic. Włosy spięłam w luźnego koka i ubrałam się w to. Postanowiliśmy wyjść na spacer. Było ciepłe, marcowe popołudnie, chodząc po mieście kupowaliśmy ubranka dla dziecka, po powrocie do domu nakarmiłam i położyłam spać Felixa. Wraz z Mateuszem siedzieliśmy na kanapie i oglądaliśmy filmy.
-Wiesz, ja chyba tyję, muszę zacząć biegać.-Powiedziałam wtulając się w Mateusza.
-Dla mnie jesteś idealna, piersi większe niż zawsze, mi to pasuje.-Powiedział śmiejąc się.
-Hahaha... wiem, że ci to pasuje, każdemu facetowi to by pasowało, ale nie na długo, tylko na kilka miesięcy kochanie.-Powiedziałam i pocałowałam go.
-Jak dla mnie to wielkość piersi to nie to samo co wielkość rozumu i wiedzy, wolę mieć mądrą dziewczynę niż jakąś pustą z wielkimi balonami.-Powiedział i pocałował mnie. Resztę dnia siedzieliśmy i oglądaliśmy przeróżne filmy. Gdy już położyliśmy się spać, nie minęła chwila a Felix płakał. Pół nocy spędziłam u niego, ponieważ nie chciał zasnąć sam. Nad ranem wróciłam do łóżka.
-4 miesiące później-
Dzień za dniem Felix był większy, w końcu musiałam przejść na karmienie mlekiem modyfikowanym. Mateusz cieszył się, ponieważ będzie mógł nakarmić Felixa. Pewnego ranka, gdy obudziła się pierwszy raz od wielu miesięcy poczułam piękny zapach, postanowiłam pójść do kuchni, Mateusz stał i smażył naleśniki z borówkami. Podeszłam do Felixa, dałam mu buziaka i skoczyłam Mateuszowi na plecy, a ten zaczął się kręcić.
-Dzień dobry słoneczko.-Powiedział. Zeszłam z niego, odwrócił się w moją stronę i pocałował mnie.
-Witaj skarbie.-Odwzajemniłam gest. Podczas sporzywania posiłku karmiliśmy małego naleśnikami, smakowały mu.
-Pamiętasz jak w Boże Narodzenie mówiłeś, że będzie z niego piłkarz?
-Tak pamiętam, a co?
-No bo wiesz, kiedy zrobi się większy no to możemy go gdzieś zapisać.
-Świetny pomysł skarbie, mógł by zrobić karierę.-Powiedział Mateusz karmiąc małego Felixa. Gdy tak patrzyłam na nich, wyglądali tak słodko, oczy te same, po prostu dwa Słodziaki, które kocham ponad życie. Każdym rankiem myślałam jak to się wszystko stało, jeszcze kilka lat temu nie wiedziała co będę robić po liceum, a teraz ? Teraz mam męża, dziecko, własny dom, który dzielę z moją rodziną. Felix rósł jak na drożdżach.
-Rok później-
Felix ma już rok i cztery miesiące, niedawno zaczęliśmy uczyć go chodzić, bardzo wyraźnie mówi mama i tata. Te dziecko jest bardzo zdolne, szybko się uczy i zapamiętuje. Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że mamy te dziecko. Nie długo moje 22 urodziny, szkoda, że nie mogę zatrzymać dla siebie czasu. Mateusz całymi dniami chce się zajmować małym, ja osobiście zaczęłam rozwijać swoje pasje. Chodziłam na treningi siatkówki, trener szybko przyjął mnie do drużyny, ponieważ już wcześniej miałam odczynienia z tą grą. Drugą moją pasją była jazda konna. Pewnego lipcowego ranka obudził nas krzyk Felixa, szybko pobiegliśmy do jego pokoju, malec leżał i płakał.
-Co tu się mógł stać ?-Zapytałam przerażona.
-Jedziemy do lekarza.-Powiedział Mateusz i szybko poszłam ubrać się w coś. Poszłam do Felixa i zeszliśmy na dół, gdzie Mateusz czekał w samochodzie. U lekarza nie było kolejek więc zaraz weszliśmy.
-Co się dzieje ?-Zapytał doktor.
-Rano zaczął płakać, zawsze tak robi, gdy się obudzi a przy nim nikogo nie ma, ale dzisiaj jak przyszliśmy to dalej płakał i nie chciał przestać.
-Proszę państwa, jemu rosną zęby, ja wam napiszę najlepszy środek przeciw bólowi w okresie ząbkowania.-Gdy lekarz wypowiedział te słowa ulżyło nam, oboje odetchnęliśmy z ulgą. Gdy wróciliśmy do domu, zaraz podałam Felixowi środek, po 30 minutach płacz ustał i zapadła cisza. Postanowiłam wykąpać małego i położyć go spać. Był już 15.30 więc napisałam do cioci, czy zajmie się Felixem, ponieważ my chcieliśmy wyskoczyć gdzieś na noc, ciocia zgodziła się. Przejrzałam szafę i ubrałam się w to. O 19 wyszliśmy razem z domu i wsiedliśmy do auta.
-Już nie pamiętam ostatniego naszego wyjścia na imprezę.-Powiedziałam patrząc na Mateusza.
-Ja też kochanie.- Spojrzała na mnie i uśmiechną się. Byliśmy już pod klubem, Mateusz zaparkował, wyszedł i otworzył mi drzwi. Odchodząc od samochodu włączył jeszcze alarm i weszliśmy do środka.

poniedziałek, 3 czerwca 2013

Rozdział13. Ciężki dzień

-Agnieszka-
Była już 13.50, ginekolog przyjął mnie, po badaniu USG powiedział, że narodzi się chłopiec. Byliśmy szczęśliwi. Zaraz po wyjściu z gabinetu udaliśmy się do sklepu dziecięcego, by kupić ciuszki dla nadchodzącego członka rodziny. Po powrocie do domu odłożyliśmy torby i poszliśmy do pokoiku, gdzie było uszykowane miejsce dla maleństwa.
-Wiesz możemy zmienić kolor ścian, na niebieski najlepiej.-Powiedział Mateusz przytulając mnie od tyłu.
-Zgadzam się niebieski będzie najlepszy dla naszego małego mężczyzny.-Powiedziałam uśmiechając się.
-Ale jak damy mu na imię ?
-A może Mikołaj?
-Ja bym dał Felix.
-Wiesz twoje jest ładniejsze.-Uśmiechnęłam się i pocałowałam go. Na następny dzień ubraliśmy się w stare rzeczy i zabraliśmy się za malowanie. Dużo się śmialiśmy, po zakończeniu pracy byłam cała upaćkana farbą, zresztą Mateusz też. Tydzień później cały pokoik był już umeblowany.
-Jest piękny !-Powiedziałam do Mateusza opierającego się o futrynę drzwi.
-Jest wspaniały, kocham cię !-Powiedział i podszedł do mnie i pocałował mnie w ramię.
-2 miesiące później(Grudzień)-
Jutro miały być Święta Bożego Narodzenia, więc zaprosiliśmy Jagodę i Jeremiego, Sandrę i Marco do uczestniczenia z nami w kolacji. Nastał poranek, razem z Mateuszem poszliśmy pod prysznic, później ubrałam się w to. Szybko wzięliśmy się za gotowanie, gdy tylko przyszli nasi przyjaciele pomogli nam. Wieczór był wyjątkowy. Nadeszła późna godzina, wszyscy stanęli przy stole i odmówiliśmy modlitwę. Wzięliśmy się za jedzenie, nagle zabolał mnie brzuch, dziecko zaczęło kopać.
-Mateusz ! Boli.-Powiedziałam schylając się z bólu. Mateusz szybko podbiegł do mnie i złapał za brzuch.
-Kopie ! Poczułem to.-Powiedział uśmiechając się.
-To już trzeci raz kopnął mnie, będzie z niego piłkarz.-Powiedziałam uśmiechając się. Po tym zdarzeniu kontynuowaliśmy kolację. Po posiłku wyszliśmy na spacer, ulice były pokryte biały miękkim puchem, z nieba leciały malutkie śnieżynki, po prostu wymażony zimowy wieczór. Po powrocie do domu posprzątaliśmy ze stołu i spędziliśmy wieczór przy telewizji oglądając film "Kevin sam w domu". Gdy film się skończył usnęłam, Mateusz przeniósł mnie do sypialni, zdjął buty i położył na łóżko.
-3 miesiące później-
Dni mijały bardzo szybko, wiosna zbliżała się dużymi krokami, co było widać po moim brzuchu. Niedługo nadchodził termin, w którym miała przyjść na świat nasze dziecko. Obudziwszy się rano wstałam i poszłam do okna, za którym pięknie świeciło słońce. Poczułam mocny ucisk, miałam przeczucia co do tego ucisku.
-Mateusz ! Mateusz !-Krzyczałam na cały dom. Nagle przybiegł.
-Co się dzieje ?
-Ja chyba zaczynam rodzić, strasznie boli.
-Poczekaj, już wyprowadzam samochód i zaraz pojedziemy do szpitala.-Jak powiedział tak zrobił, po 10 minutach już byliśmy w szpitalu. Bardzo szybko uszykowali dla mnie łóżko, przyszedł lekarz i oznajmił, że dziecko już chce wyjść na świat. Mateusz ściskał moją dłoń.
-Wszystko będzie dobrze.-Powiedział i pocałował mnie w dłoń.
-Mateusz kocham cię !-Nagle zaczęło boleć jeszcze bardziej. Lekarz krzyknął, że mają mnie wziąć na sale. Mimo mojego krzyku Mateusz był przy mnie i wspierał. Byłam już bardzo spocona i zmęczona, nie miałam sił by przeć. Pięć godzin później nasze maleństwo zobaczyło światło dzienne. Strasznie mi ulżyło. Minęło kilka minut, pielęgniarka przyniosła dziecko całe i zdrowe i podała mi je na ręce. Byłam zachwycona, że w końcu mogę potrzymać. Wszyscy moi przyjaciele byli przy porodzie. Lekarz zrobił nam zdjęcie.
-Jakie imię dla dziecka państwo wybieracie ?-Zapytała pielęgniarka.
-Felix.-Powiedzieliśmy razem.
-Dziecko waży 3.4 kg, całkiem sporo jak na takiego małego bobaska.-Powiedziała pielęgniarka uśmiechając się do nas.
-Jestem z ciebie taki dumny, dałaś sobie radę, tak strasznie cie kocham !-Powiedział Mateusz trzymając mnie za dłoń.
-Ja też cię kocham.-Powiedziałam i zrobiłam się bardzo senna.
-Niech pan wybaczy, ale pańska żona musi się teraz wyspać, to był bardzo długi i wyczerpujący poród.-Powiedział lekarz i wyszedł. Trzy dni później we trójkę wróciliśmy do domu.
-W końcu w domu !-Powiedziałam i pocałowałam Mateusza. poszliśmy na górę do pokoju Felixa i położyliśmy go spać, sami poszliśmy do sypialni i spędziliśmy tam resztę długiej i wspaniałej nocy.

niedziela, 2 czerwca 2013

Rozdział12. Czas się dowiedzieć.

-Agnieszka-
Po śniadaniu poszłam pod prysznic i ubrałam się w to. Zeszłam na dół do kuchni, gdzie Mateusz sprzątał po śniadaniu, podeszłam do niego, żeby pomóc.
-Wyglądasz seksownie kochanie.-Powiedział całując mnie.
-Dziękuje, ty też niczego sobie.-Odwzajemniłam gest. Po sprzątnięciu ze stołu wybraliśmy się na zakupy. Chodziliśmy po sklepach w celu kupienia testu ciążowego, by sprawdzić czy udało nam się. Po zakupach byliśmy już w domu. Przeczytałam, że można sprawdzić dopiero po 7 dniach od stosunku, więc schowałam go do szafki. Dziś planowaliśmy wybrać się na plażę, poszłam na górę by spakować potrzebne nam rzeczy i wróciłam na dół. W drodze na plażę rozmawialiśmy, gdzie możemy się wybrać w podróż poślubną, ale nie mogliśmy się zdecydować.
-Wiesz mam pomysł, ty chcesz jechać do Dortmundu, by być na meczu Sandry i Reusa, a ja chcę jechać do Paryża, a może pojedziemy w oba te miejsca.
-Wiesz to by był doskonały pomysł.-Powiedziałam całując Mateusza. Gdy dotarliśmy na plażę nie mogliśmy znaleźć miejsca, w końcu się udało. Cały dzień spędziliśmy na plaży.
-7 dni później-
Dziś mogłam już sprawdzić, czy jestem w ciąży czy nie. Poszłam do łazienki, po 30 minutach wyszłam.
-I jak ?-Zapytał Mateusz a ja podałam mu test.
-Naprawdę ?-Zapytał ponownie, na teście były dwie kreski, byłam w ciąży.
-Tak, jestem w ciąży !-Powiedziałam ze łzami radości w oczach. Matusz przytulił mnie, byliśmy szczęśliwi.
-Trzeba powiedzieć Jagodzie, Sandrze, Jeremiemu i Marco, cioci, twoim rodzicom.-Powiedziałam zachwycona. Zaraz wykonałam parę telefonów, aby wszyscy przyszli do nas. Gdy już się wszyscy zebrali, zaprosiłam ich do salonu, każdy usiadł i czekał na to co powiem.
-A więc, będziemy mieli dziecko.-Powiedziałam uśmiechając się.
-Serio, nie wierzę, gratulacje !-Każdy był zachwycony i gratulował nam. Urządziliśmy nie wielkie przyjęcie na cześć nadchodzącego członka rodziny. Zapadł już wieczór i każdy wrócił do swojego domu. Ja i Mateusz posprzątaliśmy po przyjęciu i poszliśmy pod prysznic. 30 minut później już leżeliśmy w łóżku a Mateusz gładził mój brzuch.
-Tak się cieszę, w końcu będę wiedział co ta znaczy mieć rodzinę.-Powiedział Mateusz patrząc mi głęboko w oczy.
-Ja też się cieszę, będziemy musieli wybrać się do ginekologa, by powiedział nam jak mamy postępować, co mogę jeść, no wiesz o co chodzi.
-Wiem, pójdziemy.-Oznajmił Mateusz.
-Szkoda, że nie może nam już powiedzieć czy to chłopiec, czy dziewczynka.-Powiedziałam uśmiechając się do Mateusza. Rankiem ubrałam się w to, przyszykowałam śniadanie i poszłam obudzić Mateusza. Po zjedzeniu posiłku wybraliśmy się do ginekologa. W poczekalni były same kobiety w ciąży. Weszłam jako 3. W gabinecie odbyłam rozmowę na temat ciąży, lekaż kazał mi się rozebrać, by sprawdzić czy moje piersi są w porządku i by sprawdzić czy płud prawidłowo się rozwija. Po godzinie wyszłam z gabinetu.
-3 miesiące później-
Mój brzuch stawał się widoczny. Rankiem obudził mnie zapach naleśników z czekoladą. Ubrałam koszulę Mateusza i wybrałam się do kuchni. Mateusz stał i smażył ostatniego naleśnika, podeszłam do niego i pocałowałam go w policzek
-Dzień dobry kochanie !
-Cześć skarbie, jak się spało?-Zapytał Mateusz.
-Znakomicie.-Mateusz odwrócił się i gładził mój brzuch.
-Ktoś nam troszkę rośnie.-Powiedział patrząc na mój brzuch. Później zjedliśmy śniadanie. Po spożyciu posiłku wybraliśmy się na miasto, aby kupić mi nowe ciuchy. Nie chcieliśmy kupować nic dla dziecka, ponieważ w dalszym ciągu nie wiedzieliśmy jakiej jest płuci.
-1 miesiąc później-
Dziś mieliśmy pójść do ginekologa, by sprawdził jakiej płuci będzie dziecko. Rankiem zjedliśmy śniadanie, ja ubrałam się w to i poszliśmy na miasto, ponieważ wizytę mieliśmy dopiero na 14.00 więc poszliśmy na miasto. Była już 13.50, ginekolog przyją mnie, po badaniu USG powiedział, że narodzi się...

Rozdział11. Nowe życie

-Agnieszka-
Przyszła Jagoda i Sandra, która miała tydzień wolnego. Obie były moimi druchnymi, a świadkiem chciała być Sandra, ponieważ nigdy nim nie była a Jagoda już tak. Z szafy wyciągnęłam suknię, była piękna.
-Nigdy nie myślałam, że dojdzie do tego dnia, kiedyś myślałam jak będzie wyglądał ten dzień, wymyślałam setki różnych wersji.
-No widzisz, jako pierwsza bierzesz ślub, ja i Marco jesteśmy zaręczeni, Jagoda i Jeremi też, może teraz zorganizujemy wspólny ślub ?-Zaśmiała się Sandra.
-Dobry pomysł !-Powiedziała Jagoda. Zadzwoniłam do fryzjera, aby przyjechał i wykonał fryzurę. Moje włosy wyglądały pięknie. Makijaż wykonałam sama, w końcu przyszedł czas na założenie sukni.
-Jagoda, możesz mnie zapiąć ?
-Oczywiście, poczekaj chwilę. Coś się zacina.
-Jakaś ciasna się zrobiła, ale dlaczego ?-Zapytałam zdziwiona. Udało się, sukienka leżała pięknie, nigdy nie wyglądałam tak elegancko. Sandra i Jagoda były ubrane w to a włosy miały rozpuszczone. We trójkę podjechałyśmy pod kaplicę, Mateusz utworzył drzwi od samochodu, pierwsza wyszła Sandra, później Jagoda, a na końcu ja. Organista zaczął grać, jeszcze raz spojrzeliśmy na siebie i uśmiechnęliśmy się do siebie.
-Wyglądasz wspaniale!-Powiedział Mateusz i razem weszliśmy do kościoła, denerwowałam się trochę, ale miałam przy sobie Mateusza, co mnie uspokajało. Ślub rozpoczął się, ksiądz odmówił formułkę.
-Tak, biorę-Powiedział Mateusz. Ksiądz ponownie odmówił formułkę.
-Tak, biorę- Powiedziedziałam patrząc Mateuszowi prosto w oczy.
-Możesz pocałować pannę młodą-Powiedział ksiądz uśmiechając się do nas. Ten pocałunek był wyjątkowy, ponieważ zapieczętował nasz ślub, od tej pory byliśmy już małżeństwem. Po naborzeństwie wybraliśmy się na salę. Wszyscy goście dali nam prezenty, wypiliśmy pierwszy kieliszek szampana i wjechał tort, którego musieliśmy pokroić. Nastała chwila na nasz pierwszy taniec, później zaczęło się odbijanie. Tańczyłam chyba ze wszystkimi chłopakami na sali. Dzień wydawał się zaczarowany. Przyszło mi tańczyć z Jeremim.
-I jak się czujesz po ślubie, jeszcze noc poślubna, pamiętaj.-Powiedział uśmiechając się.
-Jest super, planujemy dziecko więc wiesz.
-Ja chcę Jagodzie zaproponować ślub, ale nie wiem co powie na to.
-Zgodzi się, ponieważ już planowała to, by zrobić podwójny ślub.
-Jak to, że ja z niż i kto jeszcze?
-Sandra z Marco, przecież też są zaręczeni.-I zostałam odbita przez Marco.
-I jak się czujesz?-Zapytał.
-Dobrze, a jak u ciebie?
-Wiesz chciał bym ożenić się z Sandrą, ale nie wiem jak na to zareaguje.
-Zgodzi się, ponieważ rozmawiałam z nią o tym dzisiaj rano i chce podwójnego ślubu.
-Tak ? To super ja z nią i Jagoda z Jeremim?
-Tak-Uśmiechnęłam się i znów zostałam odbita, tym razem przez mojego męża. Nagle goście zaczęli krzyczeć: "Gorzko ! Gorzko !" i pocałowaliśmy się. Z sali zwinęliśmy się o 2.00 i pojechaliśmy do domu.
-I jak się czujesz?-Zapytał Mateusz.
-Świetnie, a ty?
-Tak samo, wiesz jeśli nie chcesz tego robić dzisiaj to powiedz, przełożymy tą noc.
-Nie, chcę tego dzisiaj.-Weszliśmy do domu, zaraz przeszliśmy do sypialni. Nie byłam pewna, czy zabezpieczyć się czy nie, ale chciałam zajść w ciążę, w końcu zdecydowaliśmy, że chcemy dziecko, całą noc spędziliśmy w sypialni i staraliśmy się o dziecko. Rankiem obudziłam się wtulona w Mateusza, który bawił się moimi włosami.
-Wyspała się moja królewna?
-Oczywiście, a ty?-Spojrzałam na niego.
-Tak, to była najwspanialsza noc.-Uśmiechną się do mnie i zaczął całować, odwzajemniłam jego gest. Kilka minut jeszcze tak leżeliśmy, w końcu wstałam, ubrałam Mateusza koszulę i poszłam zrobić śniadanie. Mateusz dołączył do mnie po jakimś czasie.
-Co tak pięknie pachnie?-Powiedział i podszedł do mnie od tyłu, przytulił mnie i pocałował w policzek.
-Nasze pierwsze śniadanie.-Uśmiechnęła się do niego smażąc naleśniki.

sobota, 1 czerwca 2013

Rozdział10. Lata lecą, trzeba to zrobić.

-Agnieszka-
Dom wyglądał wspaniale, czułam się, jak bym już wyszła za mąż. Mateusz zaraz oprowadził mnie po domu. Byliśmy bardzo szczęśliwi, chcieliśmy być razem i tak się stało. Udaliśmy się do kuchni, Mateusz przyszykował kolację. Jego naleśniki były wyśmienite, po sporzyciu posiłku Natalia odjechała zostawiając nas samych w tym ślicznym domu.
-I jak ci się podoba?-Zapytał Mateusz przytulając mnie.
-Jest wspaniale, lepiej być nie może, kocham cię !
-Och kochanie, aj ciebie też kocham !-Złapał mnie w pasie i zaczął całować. Przeszliśmy do sypialni, rozebraliśmy się i resztę nocy spędziliśmy tam. Rano obudziłam się w łóżku sama, poczułam zapach smażonego bekonu i jajek, poszłam do kuchni i zobaczyłam jak Mateusz smaży śniadanie.
-Dzień dobry kochanie !-Podeszłam do niego i pocałowałam go.
-Hej kotku !-Odwzajemnił mój pocałunek. Po spożyciu posiłku wybrałam się do łazienki by wziąć prysznic. Mateusz dołączył się do mnie, było romantycznie, całował mnie po szyi, jego dotyk był cudowny. Później włosy spięłam w koka i ubrałam się w to. Mateusz uszykował na dzisiaj wyjazd dla nas. Nie wiedziałam, gdzie pojedziemy. O 14.30 byliśmy na stacji kolejowej, Mateusz poszedł kupić bilety, wsiedliśmy w pociąg i ruszyliśmy.
-Gdzie my jedziemy, powiesz mi ?
-Jak dojedziemy to zobaczysz.-Powiedział i uśmiechną się do mnie. Po 1 godzinie jazdy byliśmy już na miejscu. Byliśmy w mieście skąd pochodził Mateusz, byłam zaskoczona. Odwiedziliśmy jego kolegów, przedstawił mnie, nie wstydził się powiedzieć im, że się zaręczyliśmy. Oprowadził mnie po okolicy, pokazał mi dom, w który się wychował, przy każdym mijanym przez nas miejscu opowiadał mi historie ze swojego dzieciństwa. Byłam zaskoczona słuchając jego opowieści. Po długim dniu mieliśmy wrócić do domu, poszliśmy na stację i wracaliśmy do domu. W drodze powrotnej zasnęłam. Gdy dojechaliśmy Mateusz obudził mnie.
-Kochanie, wstawaj już jesteśmy.-Pogładził mnie po głowie a ja się obudziłam.
-Już wstaję.-Odwróciłam głowę w jego stronę i uśmiechnęłam się. Gdy dojechaliśmy, wyszliśmy z pociągu i poszliśmy na miasto.
-Dziś pokażę ci jeszcze Hel nocą, jego najpiękniejsze miejsca.-Powiedział, złapał za rękę i poszliśmy. Na początek pokazał mi piękny widok na morze, cała ta noc był najlepszą przygodą w życiu.
-Jak pięknie, tyle tu mieszkam, ale jeszcze nie widziałam tych miejsc nocą, przy świetle tak pięknego księżyca.
-Zgadzam się z tobą.-Równo o 23.58 byliśmy na starym moście, Mateusz po drodze opowiedział mi o nim, że pary zawieszają tam kłódki z ich imieniami. Tak zrobiliśmy my. O 24.00 razem założyliśmy kłódkę i pocałowaliśmy się. Ta noc była super. Wracając do domu opowiedział mi, jak naprawdę bywało w jego rodzinie, jego matka tylko gra taką dobrą. W domu byłam bardzo zmęczona, razem położyliśmy się do łóżka i poszliśmy spać. Każdy kolejny dzień był taki sam.
-2 tygodnie później-
Zbliżał się już koniec wakacji, Mateusz załatwił papiery w szkole i mogliśmy razem chodzić do klasy. Byliśmy szczęśliwi, że nie musi wracać do domu. Nasze życie było zapełnione szczęściem i miłością. Ostatnie dni mijały już szybko. Druga klasa minęła szybko, a trzeciej to już nie pamiętam. Tak więc minęły dwa lata, miałam już 20 lat, Mateusz zresztą też. Teraz mieliśmy już wakacje cały czas, ponieważ Mateusz odziedziczył po babci spadek, który wystarczy dla nas i dla naszych dzieci. Razem postanowiliśmy pobrać się, zaprosiłam Jagodę i Jeremiego do mnie i Mateusza, aby wspólnie zaplanować ślub. Mieliśmy miesiąc na to wszystko, ślub braliśmy 28.08. Czas leciał bardzo szybko. Razem z Jagodą poszłyśmy kupić jakąś suknie ślubną, odwiedziłyśmy wiele sklepów, na końcu kupiłyśmy to. Całymi dniami trwały przygotowania do najpiękniejszej chwili mojego życia. Wszystko było dopięte na ostatni góźik. Razem z Mateuszem byliśmy bardzo szczęśliwi, tak bardzo tego pragnęliśmy. Planowaliśmy już nawet założenie rodziny. Do ślubu pozostał już tydzień, zrzerały mnie nerwy, musieliśmy się upewnić, że zaproszenia zostały dostarczone. Dzwoniliśmy do każdego, kto był na liście gości, kiedy mieliśmy już pewność, że każdy przyjdzie policzyliśmy gości, było ich 100. Był ranek 27.08 byłam tak podekscytowana, godzinę spędziłam w łazience.
-I jak się czujesz kochanie?-Zapytał.
-Super, trochę się denerwuje, ale dam radę, kocham cię!-Przytuliłam się do niego i pocałowałam. Cały dzień spędziliśmy na rozmowie o przyszłości, o dzieciach. Ja osobiście chciała bym jedno dziecko: chłopca, a Mateusz dziewczynkę. Byliśmy zaskoczeni, ponieważ nie każda para może pozwolić sobie na taki ślub i to w tym wieku, nie każdy jest tak szczęśliwy jak my, ale nam jakoś się udaje, nasz związek jest idealny. Nadszedł wieczór, razem sprawdzaliśmy, czy wszystko jest jak należy. W nocy nie mogłam długo zasnąć, Mateusz zresztą też, ponieważ bawił się moimi włosami. Nadszedł ranek, budzik zadzwonił, gdy otworzyłam oczy Mateusza już nie było, ponieważ nie możemy się zobaczyć.