sobota, 1 czerwca 2013

Rozdział10. Lata lecą, trzeba to zrobić.

-Agnieszka-
Dom wyglądał wspaniale, czułam się, jak bym już wyszła za mąż. Mateusz zaraz oprowadził mnie po domu. Byliśmy bardzo szczęśliwi, chcieliśmy być razem i tak się stało. Udaliśmy się do kuchni, Mateusz przyszykował kolację. Jego naleśniki były wyśmienite, po sporzyciu posiłku Natalia odjechała zostawiając nas samych w tym ślicznym domu.
-I jak ci się podoba?-Zapytał Mateusz przytulając mnie.
-Jest wspaniale, lepiej być nie może, kocham cię !
-Och kochanie, aj ciebie też kocham !-Złapał mnie w pasie i zaczął całować. Przeszliśmy do sypialni, rozebraliśmy się i resztę nocy spędziliśmy tam. Rano obudziłam się w łóżku sama, poczułam zapach smażonego bekonu i jajek, poszłam do kuchni i zobaczyłam jak Mateusz smaży śniadanie.
-Dzień dobry kochanie !-Podeszłam do niego i pocałowałam go.
-Hej kotku !-Odwzajemnił mój pocałunek. Po spożyciu posiłku wybrałam się do łazienki by wziąć prysznic. Mateusz dołączył się do mnie, było romantycznie, całował mnie po szyi, jego dotyk był cudowny. Później włosy spięłam w koka i ubrałam się w to. Mateusz uszykował na dzisiaj wyjazd dla nas. Nie wiedziałam, gdzie pojedziemy. O 14.30 byliśmy na stacji kolejowej, Mateusz poszedł kupić bilety, wsiedliśmy w pociąg i ruszyliśmy.
-Gdzie my jedziemy, powiesz mi ?
-Jak dojedziemy to zobaczysz.-Powiedział i uśmiechną się do mnie. Po 1 godzinie jazdy byliśmy już na miejscu. Byliśmy w mieście skąd pochodził Mateusz, byłam zaskoczona. Odwiedziliśmy jego kolegów, przedstawił mnie, nie wstydził się powiedzieć im, że się zaręczyliśmy. Oprowadził mnie po okolicy, pokazał mi dom, w który się wychował, przy każdym mijanym przez nas miejscu opowiadał mi historie ze swojego dzieciństwa. Byłam zaskoczona słuchając jego opowieści. Po długim dniu mieliśmy wrócić do domu, poszliśmy na stację i wracaliśmy do domu. W drodze powrotnej zasnęłam. Gdy dojechaliśmy Mateusz obudził mnie.
-Kochanie, wstawaj już jesteśmy.-Pogładził mnie po głowie a ja się obudziłam.
-Już wstaję.-Odwróciłam głowę w jego stronę i uśmiechnęłam się. Gdy dojechaliśmy, wyszliśmy z pociągu i poszliśmy na miasto.
-Dziś pokażę ci jeszcze Hel nocą, jego najpiękniejsze miejsca.-Powiedział, złapał za rękę i poszliśmy. Na początek pokazał mi piękny widok na morze, cała ta noc był najlepszą przygodą w życiu.
-Jak pięknie, tyle tu mieszkam, ale jeszcze nie widziałam tych miejsc nocą, przy świetle tak pięknego księżyca.
-Zgadzam się z tobą.-Równo o 23.58 byliśmy na starym moście, Mateusz po drodze opowiedział mi o nim, że pary zawieszają tam kłódki z ich imieniami. Tak zrobiliśmy my. O 24.00 razem założyliśmy kłódkę i pocałowaliśmy się. Ta noc była super. Wracając do domu opowiedział mi, jak naprawdę bywało w jego rodzinie, jego matka tylko gra taką dobrą. W domu byłam bardzo zmęczona, razem położyliśmy się do łóżka i poszliśmy spać. Każdy kolejny dzień był taki sam.
-2 tygodnie później-
Zbliżał się już koniec wakacji, Mateusz załatwił papiery w szkole i mogliśmy razem chodzić do klasy. Byliśmy szczęśliwi, że nie musi wracać do domu. Nasze życie było zapełnione szczęściem i miłością. Ostatnie dni mijały już szybko. Druga klasa minęła szybko, a trzeciej to już nie pamiętam. Tak więc minęły dwa lata, miałam już 20 lat, Mateusz zresztą też. Teraz mieliśmy już wakacje cały czas, ponieważ Mateusz odziedziczył po babci spadek, który wystarczy dla nas i dla naszych dzieci. Razem postanowiliśmy pobrać się, zaprosiłam Jagodę i Jeremiego do mnie i Mateusza, aby wspólnie zaplanować ślub. Mieliśmy miesiąc na to wszystko, ślub braliśmy 28.08. Czas leciał bardzo szybko. Razem z Jagodą poszłyśmy kupić jakąś suknie ślubną, odwiedziłyśmy wiele sklepów, na końcu kupiłyśmy to. Całymi dniami trwały przygotowania do najpiękniejszej chwili mojego życia. Wszystko było dopięte na ostatni góźik. Razem z Mateuszem byliśmy bardzo szczęśliwi, tak bardzo tego pragnęliśmy. Planowaliśmy już nawet założenie rodziny. Do ślubu pozostał już tydzień, zrzerały mnie nerwy, musieliśmy się upewnić, że zaproszenia zostały dostarczone. Dzwoniliśmy do każdego, kto był na liście gości, kiedy mieliśmy już pewność, że każdy przyjdzie policzyliśmy gości, było ich 100. Był ranek 27.08 byłam tak podekscytowana, godzinę spędziłam w łazience.
-I jak się czujesz kochanie?-Zapytał.
-Super, trochę się denerwuje, ale dam radę, kocham cię!-Przytuliłam się do niego i pocałowałam. Cały dzień spędziliśmy na rozmowie o przyszłości, o dzieciach. Ja osobiście chciała bym jedno dziecko: chłopca, a Mateusz dziewczynkę. Byliśmy zaskoczeni, ponieważ nie każda para może pozwolić sobie na taki ślub i to w tym wieku, nie każdy jest tak szczęśliwy jak my, ale nam jakoś się udaje, nasz związek jest idealny. Nadszedł wieczór, razem sprawdzaliśmy, czy wszystko jest jak należy. W nocy nie mogłam długo zasnąć, Mateusz zresztą też, ponieważ bawił się moimi włosami. Nadszedł ranek, budzik zadzwonił, gdy otworzyłam oczy Mateusza już nie było, ponieważ nie możemy się zobaczyć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz