wtorek, 4 czerwca 2013

Rozdział14. Słodkie dni, miesiące, lata...

-Agnieszka-
Rankiem obudziły mnie promienie słoneczne, Mateusza już nie było w pokoju. Udałam się do pokoju Felixa, zobaczyłam, że Mateusz przysną przy jego łóżeczku. Wyglądali tak słodko. Felix obudził się i zaczął płakać, Mateusz zerwał się, ale ja już byłam koło łóżeczka.
-Spokojnie, ja go wezmę i nakarmię, a ty idź spać.-Powiedziałam uśmiechając się do Mateusza.
-Nie chce mi się spać, ale co do karmienia to ty się tym zajmij, ja go nie nakarmię piersią, bo nie mam.-Powiedział Mateusz śmiejąc się.
-Dobrze, zajmę się tym, pewnie jest głodny.-Powiedziałam i wyszłam z pokoju Felixa i poszłam z nim do naszej sypialni, tam położyłam się na łóżku a Felix pił z mojej piersi. Do sypialni wszedł Mateusz, położył się obok mnie i przytulił.
-Jest taki słodki.-Powiedział całując mnie.
-Ma takie śliczne niebieskie oczka, to pewnie po tobie.-Powiedziałam patrząc na Mateusza i całując go. Gdy Felix zaspokoił głód, Mateusz wziął go ode mnie i poszłam pod prysznic. Włosy spięłam w luźnego koka i ubrałam się w to. Postanowiliśmy wyjść na spacer. Było ciepłe, marcowe popołudnie, chodząc po mieście kupowaliśmy ubranka dla dziecka, po powrocie do domu nakarmiłam i położyłam spać Felixa. Wraz z Mateuszem siedzieliśmy na kanapie i oglądaliśmy filmy.
-Wiesz, ja chyba tyję, muszę zacząć biegać.-Powiedziałam wtulając się w Mateusza.
-Dla mnie jesteś idealna, piersi większe niż zawsze, mi to pasuje.-Powiedział śmiejąc się.
-Hahaha... wiem, że ci to pasuje, każdemu facetowi to by pasowało, ale nie na długo, tylko na kilka miesięcy kochanie.-Powiedziałam i pocałowałam go.
-Jak dla mnie to wielkość piersi to nie to samo co wielkość rozumu i wiedzy, wolę mieć mądrą dziewczynę niż jakąś pustą z wielkimi balonami.-Powiedział i pocałował mnie. Resztę dnia siedzieliśmy i oglądaliśmy przeróżne filmy. Gdy już położyliśmy się spać, nie minęła chwila a Felix płakał. Pół nocy spędziłam u niego, ponieważ nie chciał zasnąć sam. Nad ranem wróciłam do łóżka.
-4 miesiące później-
Dzień za dniem Felix był większy, w końcu musiałam przejść na karmienie mlekiem modyfikowanym. Mateusz cieszył się, ponieważ będzie mógł nakarmić Felixa. Pewnego ranka, gdy obudziła się pierwszy raz od wielu miesięcy poczułam piękny zapach, postanowiłam pójść do kuchni, Mateusz stał i smażył naleśniki z borówkami. Podeszłam do Felixa, dałam mu buziaka i skoczyłam Mateuszowi na plecy, a ten zaczął się kręcić.
-Dzień dobry słoneczko.-Powiedział. Zeszłam z niego, odwrócił się w moją stronę i pocałował mnie.
-Witaj skarbie.-Odwzajemniłam gest. Podczas sporzywania posiłku karmiliśmy małego naleśnikami, smakowały mu.
-Pamiętasz jak w Boże Narodzenie mówiłeś, że będzie z niego piłkarz?
-Tak pamiętam, a co?
-No bo wiesz, kiedy zrobi się większy no to możemy go gdzieś zapisać.
-Świetny pomysł skarbie, mógł by zrobić karierę.-Powiedział Mateusz karmiąc małego Felixa. Gdy tak patrzyłam na nich, wyglądali tak słodko, oczy te same, po prostu dwa Słodziaki, które kocham ponad życie. Każdym rankiem myślałam jak to się wszystko stało, jeszcze kilka lat temu nie wiedziała co będę robić po liceum, a teraz ? Teraz mam męża, dziecko, własny dom, który dzielę z moją rodziną. Felix rósł jak na drożdżach.
-Rok później-
Felix ma już rok i cztery miesiące, niedawno zaczęliśmy uczyć go chodzić, bardzo wyraźnie mówi mama i tata. Te dziecko jest bardzo zdolne, szybko się uczy i zapamiętuje. Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że mamy te dziecko. Nie długo moje 22 urodziny, szkoda, że nie mogę zatrzymać dla siebie czasu. Mateusz całymi dniami chce się zajmować małym, ja osobiście zaczęłam rozwijać swoje pasje. Chodziłam na treningi siatkówki, trener szybko przyjął mnie do drużyny, ponieważ już wcześniej miałam odczynienia z tą grą. Drugą moją pasją była jazda konna. Pewnego lipcowego ranka obudził nas krzyk Felixa, szybko pobiegliśmy do jego pokoju, malec leżał i płakał.
-Co tu się mógł stać ?-Zapytałam przerażona.
-Jedziemy do lekarza.-Powiedział Mateusz i szybko poszłam ubrać się w coś. Poszłam do Felixa i zeszliśmy na dół, gdzie Mateusz czekał w samochodzie. U lekarza nie było kolejek więc zaraz weszliśmy.
-Co się dzieje ?-Zapytał doktor.
-Rano zaczął płakać, zawsze tak robi, gdy się obudzi a przy nim nikogo nie ma, ale dzisiaj jak przyszliśmy to dalej płakał i nie chciał przestać.
-Proszę państwa, jemu rosną zęby, ja wam napiszę najlepszy środek przeciw bólowi w okresie ząbkowania.-Gdy lekarz wypowiedział te słowa ulżyło nam, oboje odetchnęliśmy z ulgą. Gdy wróciliśmy do domu, zaraz podałam Felixowi środek, po 30 minutach płacz ustał i zapadła cisza. Postanowiłam wykąpać małego i położyć go spać. Był już 15.30 więc napisałam do cioci, czy zajmie się Felixem, ponieważ my chcieliśmy wyskoczyć gdzieś na noc, ciocia zgodziła się. Przejrzałam szafę i ubrałam się w to. O 19 wyszliśmy razem z domu i wsiedliśmy do auta.
-Już nie pamiętam ostatniego naszego wyjścia na imprezę.-Powiedziałam patrząc na Mateusza.
-Ja też kochanie.- Spojrzała na mnie i uśmiechną się. Byliśmy już pod klubem, Mateusz zaparkował, wyszedł i otworzył mi drzwi. Odchodząc od samochodu włączył jeszcze alarm i weszliśmy do środka.

poniedziałek, 3 czerwca 2013

Rozdział13. Ciężki dzień

-Agnieszka-
Była już 13.50, ginekolog przyjął mnie, po badaniu USG powiedział, że narodzi się chłopiec. Byliśmy szczęśliwi. Zaraz po wyjściu z gabinetu udaliśmy się do sklepu dziecięcego, by kupić ciuszki dla nadchodzącego członka rodziny. Po powrocie do domu odłożyliśmy torby i poszliśmy do pokoiku, gdzie było uszykowane miejsce dla maleństwa.
-Wiesz możemy zmienić kolor ścian, na niebieski najlepiej.-Powiedział Mateusz przytulając mnie od tyłu.
-Zgadzam się niebieski będzie najlepszy dla naszego małego mężczyzny.-Powiedziałam uśmiechając się.
-Ale jak damy mu na imię ?
-A może Mikołaj?
-Ja bym dał Felix.
-Wiesz twoje jest ładniejsze.-Uśmiechnęłam się i pocałowałam go. Na następny dzień ubraliśmy się w stare rzeczy i zabraliśmy się za malowanie. Dużo się śmialiśmy, po zakończeniu pracy byłam cała upaćkana farbą, zresztą Mateusz też. Tydzień później cały pokoik był już umeblowany.
-Jest piękny !-Powiedziałam do Mateusza opierającego się o futrynę drzwi.
-Jest wspaniały, kocham cię !-Powiedział i podszedł do mnie i pocałował mnie w ramię.
-2 miesiące później(Grudzień)-
Jutro miały być Święta Bożego Narodzenia, więc zaprosiliśmy Jagodę i Jeremiego, Sandrę i Marco do uczestniczenia z nami w kolacji. Nastał poranek, razem z Mateuszem poszliśmy pod prysznic, później ubrałam się w to. Szybko wzięliśmy się za gotowanie, gdy tylko przyszli nasi przyjaciele pomogli nam. Wieczór był wyjątkowy. Nadeszła późna godzina, wszyscy stanęli przy stole i odmówiliśmy modlitwę. Wzięliśmy się za jedzenie, nagle zabolał mnie brzuch, dziecko zaczęło kopać.
-Mateusz ! Boli.-Powiedziałam schylając się z bólu. Mateusz szybko podbiegł do mnie i złapał za brzuch.
-Kopie ! Poczułem to.-Powiedział uśmiechając się.
-To już trzeci raz kopnął mnie, będzie z niego piłkarz.-Powiedziałam uśmiechając się. Po tym zdarzeniu kontynuowaliśmy kolację. Po posiłku wyszliśmy na spacer, ulice były pokryte biały miękkim puchem, z nieba leciały malutkie śnieżynki, po prostu wymażony zimowy wieczór. Po powrocie do domu posprzątaliśmy ze stołu i spędziliśmy wieczór przy telewizji oglądając film "Kevin sam w domu". Gdy film się skończył usnęłam, Mateusz przeniósł mnie do sypialni, zdjął buty i położył na łóżko.
-3 miesiące później-
Dni mijały bardzo szybko, wiosna zbliżała się dużymi krokami, co było widać po moim brzuchu. Niedługo nadchodził termin, w którym miała przyjść na świat nasze dziecko. Obudziwszy się rano wstałam i poszłam do okna, za którym pięknie świeciło słońce. Poczułam mocny ucisk, miałam przeczucia co do tego ucisku.
-Mateusz ! Mateusz !-Krzyczałam na cały dom. Nagle przybiegł.
-Co się dzieje ?
-Ja chyba zaczynam rodzić, strasznie boli.
-Poczekaj, już wyprowadzam samochód i zaraz pojedziemy do szpitala.-Jak powiedział tak zrobił, po 10 minutach już byliśmy w szpitalu. Bardzo szybko uszykowali dla mnie łóżko, przyszedł lekarz i oznajmił, że dziecko już chce wyjść na świat. Mateusz ściskał moją dłoń.
-Wszystko będzie dobrze.-Powiedział i pocałował mnie w dłoń.
-Mateusz kocham cię !-Nagle zaczęło boleć jeszcze bardziej. Lekarz krzyknął, że mają mnie wziąć na sale. Mimo mojego krzyku Mateusz był przy mnie i wspierał. Byłam już bardzo spocona i zmęczona, nie miałam sił by przeć. Pięć godzin później nasze maleństwo zobaczyło światło dzienne. Strasznie mi ulżyło. Minęło kilka minut, pielęgniarka przyniosła dziecko całe i zdrowe i podała mi je na ręce. Byłam zachwycona, że w końcu mogę potrzymać. Wszyscy moi przyjaciele byli przy porodzie. Lekarz zrobił nam zdjęcie.
-Jakie imię dla dziecka państwo wybieracie ?-Zapytała pielęgniarka.
-Felix.-Powiedzieliśmy razem.
-Dziecko waży 3.4 kg, całkiem sporo jak na takiego małego bobaska.-Powiedziała pielęgniarka uśmiechając się do nas.
-Jestem z ciebie taki dumny, dałaś sobie radę, tak strasznie cie kocham !-Powiedział Mateusz trzymając mnie za dłoń.
-Ja też cię kocham.-Powiedziałam i zrobiłam się bardzo senna.
-Niech pan wybaczy, ale pańska żona musi się teraz wyspać, to był bardzo długi i wyczerpujący poród.-Powiedział lekarz i wyszedł. Trzy dni później we trójkę wróciliśmy do domu.
-W końcu w domu !-Powiedziałam i pocałowałam Mateusza. poszliśmy na górę do pokoju Felixa i położyliśmy go spać, sami poszliśmy do sypialni i spędziliśmy tam resztę długiej i wspaniałej nocy.

niedziela, 2 czerwca 2013

Rozdział12. Czas się dowiedzieć.

-Agnieszka-
Po śniadaniu poszłam pod prysznic i ubrałam się w to. Zeszłam na dół do kuchni, gdzie Mateusz sprzątał po śniadaniu, podeszłam do niego, żeby pomóc.
-Wyglądasz seksownie kochanie.-Powiedział całując mnie.
-Dziękuje, ty też niczego sobie.-Odwzajemniłam gest. Po sprzątnięciu ze stołu wybraliśmy się na zakupy. Chodziliśmy po sklepach w celu kupienia testu ciążowego, by sprawdzić czy udało nam się. Po zakupach byliśmy już w domu. Przeczytałam, że można sprawdzić dopiero po 7 dniach od stosunku, więc schowałam go do szafki. Dziś planowaliśmy wybrać się na plażę, poszłam na górę by spakować potrzebne nam rzeczy i wróciłam na dół. W drodze na plażę rozmawialiśmy, gdzie możemy się wybrać w podróż poślubną, ale nie mogliśmy się zdecydować.
-Wiesz mam pomysł, ty chcesz jechać do Dortmundu, by być na meczu Sandry i Reusa, a ja chcę jechać do Paryża, a może pojedziemy w oba te miejsca.
-Wiesz to by był doskonały pomysł.-Powiedziałam całując Mateusza. Gdy dotarliśmy na plażę nie mogliśmy znaleźć miejsca, w końcu się udało. Cały dzień spędziliśmy na plaży.
-7 dni później-
Dziś mogłam już sprawdzić, czy jestem w ciąży czy nie. Poszłam do łazienki, po 30 minutach wyszłam.
-I jak ?-Zapytał Mateusz a ja podałam mu test.
-Naprawdę ?-Zapytał ponownie, na teście były dwie kreski, byłam w ciąży.
-Tak, jestem w ciąży !-Powiedziałam ze łzami radości w oczach. Matusz przytulił mnie, byliśmy szczęśliwi.
-Trzeba powiedzieć Jagodzie, Sandrze, Jeremiemu i Marco, cioci, twoim rodzicom.-Powiedziałam zachwycona. Zaraz wykonałam parę telefonów, aby wszyscy przyszli do nas. Gdy już się wszyscy zebrali, zaprosiłam ich do salonu, każdy usiadł i czekał na to co powiem.
-A więc, będziemy mieli dziecko.-Powiedziałam uśmiechając się.
-Serio, nie wierzę, gratulacje !-Każdy był zachwycony i gratulował nam. Urządziliśmy nie wielkie przyjęcie na cześć nadchodzącego członka rodziny. Zapadł już wieczór i każdy wrócił do swojego domu. Ja i Mateusz posprzątaliśmy po przyjęciu i poszliśmy pod prysznic. 30 minut później już leżeliśmy w łóżku a Mateusz gładził mój brzuch.
-Tak się cieszę, w końcu będę wiedział co ta znaczy mieć rodzinę.-Powiedział Mateusz patrząc mi głęboko w oczy.
-Ja też się cieszę, będziemy musieli wybrać się do ginekologa, by powiedział nam jak mamy postępować, co mogę jeść, no wiesz o co chodzi.
-Wiem, pójdziemy.-Oznajmił Mateusz.
-Szkoda, że nie może nam już powiedzieć czy to chłopiec, czy dziewczynka.-Powiedziałam uśmiechając się do Mateusza. Rankiem ubrałam się w to, przyszykowałam śniadanie i poszłam obudzić Mateusza. Po zjedzeniu posiłku wybraliśmy się do ginekologa. W poczekalni były same kobiety w ciąży. Weszłam jako 3. W gabinecie odbyłam rozmowę na temat ciąży, lekaż kazał mi się rozebrać, by sprawdzić czy moje piersi są w porządku i by sprawdzić czy płud prawidłowo się rozwija. Po godzinie wyszłam z gabinetu.
-3 miesiące później-
Mój brzuch stawał się widoczny. Rankiem obudził mnie zapach naleśników z czekoladą. Ubrałam koszulę Mateusza i wybrałam się do kuchni. Mateusz stał i smażył ostatniego naleśnika, podeszłam do niego i pocałowałam go w policzek
-Dzień dobry kochanie !
-Cześć skarbie, jak się spało?-Zapytał Mateusz.
-Znakomicie.-Mateusz odwrócił się i gładził mój brzuch.
-Ktoś nam troszkę rośnie.-Powiedział patrząc na mój brzuch. Później zjedliśmy śniadanie. Po spożyciu posiłku wybraliśmy się na miasto, aby kupić mi nowe ciuchy. Nie chcieliśmy kupować nic dla dziecka, ponieważ w dalszym ciągu nie wiedzieliśmy jakiej jest płuci.
-1 miesiąc później-
Dziś mieliśmy pójść do ginekologa, by sprawdził jakiej płuci będzie dziecko. Rankiem zjedliśmy śniadanie, ja ubrałam się w to i poszliśmy na miasto, ponieważ wizytę mieliśmy dopiero na 14.00 więc poszliśmy na miasto. Była już 13.50, ginekolog przyją mnie, po badaniu USG powiedział, że narodzi się...

Rozdział11. Nowe życie

-Agnieszka-
Przyszła Jagoda i Sandra, która miała tydzień wolnego. Obie były moimi druchnymi, a świadkiem chciała być Sandra, ponieważ nigdy nim nie była a Jagoda już tak. Z szafy wyciągnęłam suknię, była piękna.
-Nigdy nie myślałam, że dojdzie do tego dnia, kiedyś myślałam jak będzie wyglądał ten dzień, wymyślałam setki różnych wersji.
-No widzisz, jako pierwsza bierzesz ślub, ja i Marco jesteśmy zaręczeni, Jagoda i Jeremi też, może teraz zorganizujemy wspólny ślub ?-Zaśmiała się Sandra.
-Dobry pomysł !-Powiedziała Jagoda. Zadzwoniłam do fryzjera, aby przyjechał i wykonał fryzurę. Moje włosy wyglądały pięknie. Makijaż wykonałam sama, w końcu przyszedł czas na założenie sukni.
-Jagoda, możesz mnie zapiąć ?
-Oczywiście, poczekaj chwilę. Coś się zacina.
-Jakaś ciasna się zrobiła, ale dlaczego ?-Zapytałam zdziwiona. Udało się, sukienka leżała pięknie, nigdy nie wyglądałam tak elegancko. Sandra i Jagoda były ubrane w to a włosy miały rozpuszczone. We trójkę podjechałyśmy pod kaplicę, Mateusz utworzył drzwi od samochodu, pierwsza wyszła Sandra, później Jagoda, a na końcu ja. Organista zaczął grać, jeszcze raz spojrzeliśmy na siebie i uśmiechnęliśmy się do siebie.
-Wyglądasz wspaniale!-Powiedział Mateusz i razem weszliśmy do kościoła, denerwowałam się trochę, ale miałam przy sobie Mateusza, co mnie uspokajało. Ślub rozpoczął się, ksiądz odmówił formułkę.
-Tak, biorę-Powiedział Mateusz. Ksiądz ponownie odmówił formułkę.
-Tak, biorę- Powiedziedziałam patrząc Mateuszowi prosto w oczy.
-Możesz pocałować pannę młodą-Powiedział ksiądz uśmiechając się do nas. Ten pocałunek był wyjątkowy, ponieważ zapieczętował nasz ślub, od tej pory byliśmy już małżeństwem. Po naborzeństwie wybraliśmy się na salę. Wszyscy goście dali nam prezenty, wypiliśmy pierwszy kieliszek szampana i wjechał tort, którego musieliśmy pokroić. Nastała chwila na nasz pierwszy taniec, później zaczęło się odbijanie. Tańczyłam chyba ze wszystkimi chłopakami na sali. Dzień wydawał się zaczarowany. Przyszło mi tańczyć z Jeremim.
-I jak się czujesz po ślubie, jeszcze noc poślubna, pamiętaj.-Powiedział uśmiechając się.
-Jest super, planujemy dziecko więc wiesz.
-Ja chcę Jagodzie zaproponować ślub, ale nie wiem co powie na to.
-Zgodzi się, ponieważ już planowała to, by zrobić podwójny ślub.
-Jak to, że ja z niż i kto jeszcze?
-Sandra z Marco, przecież też są zaręczeni.-I zostałam odbita przez Marco.
-I jak się czujesz?-Zapytał.
-Dobrze, a jak u ciebie?
-Wiesz chciał bym ożenić się z Sandrą, ale nie wiem jak na to zareaguje.
-Zgodzi się, ponieważ rozmawiałam z nią o tym dzisiaj rano i chce podwójnego ślubu.
-Tak ? To super ja z nią i Jagoda z Jeremim?
-Tak-Uśmiechnęłam się i znów zostałam odbita, tym razem przez mojego męża. Nagle goście zaczęli krzyczeć: "Gorzko ! Gorzko !" i pocałowaliśmy się. Z sali zwinęliśmy się o 2.00 i pojechaliśmy do domu.
-I jak się czujesz?-Zapytał Mateusz.
-Świetnie, a ty?
-Tak samo, wiesz jeśli nie chcesz tego robić dzisiaj to powiedz, przełożymy tą noc.
-Nie, chcę tego dzisiaj.-Weszliśmy do domu, zaraz przeszliśmy do sypialni. Nie byłam pewna, czy zabezpieczyć się czy nie, ale chciałam zajść w ciążę, w końcu zdecydowaliśmy, że chcemy dziecko, całą noc spędziliśmy w sypialni i staraliśmy się o dziecko. Rankiem obudziłam się wtulona w Mateusza, który bawił się moimi włosami.
-Wyspała się moja królewna?
-Oczywiście, a ty?-Spojrzałam na niego.
-Tak, to była najwspanialsza noc.-Uśmiechną się do mnie i zaczął całować, odwzajemniłam jego gest. Kilka minut jeszcze tak leżeliśmy, w końcu wstałam, ubrałam Mateusza koszulę i poszłam zrobić śniadanie. Mateusz dołączył do mnie po jakimś czasie.
-Co tak pięknie pachnie?-Powiedział i podszedł do mnie od tyłu, przytulił mnie i pocałował w policzek.
-Nasze pierwsze śniadanie.-Uśmiechnęła się do niego smażąc naleśniki.

sobota, 1 czerwca 2013

Rozdział10. Lata lecą, trzeba to zrobić.

-Agnieszka-
Dom wyglądał wspaniale, czułam się, jak bym już wyszła za mąż. Mateusz zaraz oprowadził mnie po domu. Byliśmy bardzo szczęśliwi, chcieliśmy być razem i tak się stało. Udaliśmy się do kuchni, Mateusz przyszykował kolację. Jego naleśniki były wyśmienite, po sporzyciu posiłku Natalia odjechała zostawiając nas samych w tym ślicznym domu.
-I jak ci się podoba?-Zapytał Mateusz przytulając mnie.
-Jest wspaniale, lepiej być nie może, kocham cię !
-Och kochanie, aj ciebie też kocham !-Złapał mnie w pasie i zaczął całować. Przeszliśmy do sypialni, rozebraliśmy się i resztę nocy spędziliśmy tam. Rano obudziłam się w łóżku sama, poczułam zapach smażonego bekonu i jajek, poszłam do kuchni i zobaczyłam jak Mateusz smaży śniadanie.
-Dzień dobry kochanie !-Podeszłam do niego i pocałowałam go.
-Hej kotku !-Odwzajemnił mój pocałunek. Po spożyciu posiłku wybrałam się do łazienki by wziąć prysznic. Mateusz dołączył się do mnie, było romantycznie, całował mnie po szyi, jego dotyk był cudowny. Później włosy spięłam w koka i ubrałam się w to. Mateusz uszykował na dzisiaj wyjazd dla nas. Nie wiedziałam, gdzie pojedziemy. O 14.30 byliśmy na stacji kolejowej, Mateusz poszedł kupić bilety, wsiedliśmy w pociąg i ruszyliśmy.
-Gdzie my jedziemy, powiesz mi ?
-Jak dojedziemy to zobaczysz.-Powiedział i uśmiechną się do mnie. Po 1 godzinie jazdy byliśmy już na miejscu. Byliśmy w mieście skąd pochodził Mateusz, byłam zaskoczona. Odwiedziliśmy jego kolegów, przedstawił mnie, nie wstydził się powiedzieć im, że się zaręczyliśmy. Oprowadził mnie po okolicy, pokazał mi dom, w który się wychował, przy każdym mijanym przez nas miejscu opowiadał mi historie ze swojego dzieciństwa. Byłam zaskoczona słuchając jego opowieści. Po długim dniu mieliśmy wrócić do domu, poszliśmy na stację i wracaliśmy do domu. W drodze powrotnej zasnęłam. Gdy dojechaliśmy Mateusz obudził mnie.
-Kochanie, wstawaj już jesteśmy.-Pogładził mnie po głowie a ja się obudziłam.
-Już wstaję.-Odwróciłam głowę w jego stronę i uśmiechnęłam się. Gdy dojechaliśmy, wyszliśmy z pociągu i poszliśmy na miasto.
-Dziś pokażę ci jeszcze Hel nocą, jego najpiękniejsze miejsca.-Powiedział, złapał za rękę i poszliśmy. Na początek pokazał mi piękny widok na morze, cała ta noc był najlepszą przygodą w życiu.
-Jak pięknie, tyle tu mieszkam, ale jeszcze nie widziałam tych miejsc nocą, przy świetle tak pięknego księżyca.
-Zgadzam się z tobą.-Równo o 23.58 byliśmy na starym moście, Mateusz po drodze opowiedział mi o nim, że pary zawieszają tam kłódki z ich imieniami. Tak zrobiliśmy my. O 24.00 razem założyliśmy kłódkę i pocałowaliśmy się. Ta noc była super. Wracając do domu opowiedział mi, jak naprawdę bywało w jego rodzinie, jego matka tylko gra taką dobrą. W domu byłam bardzo zmęczona, razem położyliśmy się do łóżka i poszliśmy spać. Każdy kolejny dzień był taki sam.
-2 tygodnie później-
Zbliżał się już koniec wakacji, Mateusz załatwił papiery w szkole i mogliśmy razem chodzić do klasy. Byliśmy szczęśliwi, że nie musi wracać do domu. Nasze życie było zapełnione szczęściem i miłością. Ostatnie dni mijały już szybko. Druga klasa minęła szybko, a trzeciej to już nie pamiętam. Tak więc minęły dwa lata, miałam już 20 lat, Mateusz zresztą też. Teraz mieliśmy już wakacje cały czas, ponieważ Mateusz odziedziczył po babci spadek, który wystarczy dla nas i dla naszych dzieci. Razem postanowiliśmy pobrać się, zaprosiłam Jagodę i Jeremiego do mnie i Mateusza, aby wspólnie zaplanować ślub. Mieliśmy miesiąc na to wszystko, ślub braliśmy 28.08. Czas leciał bardzo szybko. Razem z Jagodą poszłyśmy kupić jakąś suknie ślubną, odwiedziłyśmy wiele sklepów, na końcu kupiłyśmy to. Całymi dniami trwały przygotowania do najpiękniejszej chwili mojego życia. Wszystko było dopięte na ostatni góźik. Razem z Mateuszem byliśmy bardzo szczęśliwi, tak bardzo tego pragnęliśmy. Planowaliśmy już nawet założenie rodziny. Do ślubu pozostał już tydzień, zrzerały mnie nerwy, musieliśmy się upewnić, że zaproszenia zostały dostarczone. Dzwoniliśmy do każdego, kto był na liście gości, kiedy mieliśmy już pewność, że każdy przyjdzie policzyliśmy gości, było ich 100. Był ranek 27.08 byłam tak podekscytowana, godzinę spędziłam w łazience.
-I jak się czujesz kochanie?-Zapytał.
-Super, trochę się denerwuje, ale dam radę, kocham cię!-Przytuliłam się do niego i pocałowałam. Cały dzień spędziliśmy na rozmowie o przyszłości, o dzieciach. Ja osobiście chciała bym jedno dziecko: chłopca, a Mateusz dziewczynkę. Byliśmy zaskoczeni, ponieważ nie każda para może pozwolić sobie na taki ślub i to w tym wieku, nie każdy jest tak szczęśliwy jak my, ale nam jakoś się udaje, nasz związek jest idealny. Nadszedł wieczór, razem sprawdzaliśmy, czy wszystko jest jak należy. W nocy nie mogłam długo zasnąć, Mateusz zresztą też, ponieważ bawił się moimi włosami. Nadszedł ranek, budzik zadzwonił, gdy otworzyłam oczy Mateusza już nie było, ponieważ nie możemy się zobaczyć.

piątek, 31 maja 2013

Rozdział9. Tak zgadzam się.

-Agnieszka-
Rano obudziłam się wtulona w jego ramiona, było mi strasznie gorąco. Wstałam z łóżka, poszłam otworzyć okno, powiał cudowny, letni wiatr. Odwróciłam się, Mateusz już nie spał. Poszłam do łazienki, uczesałam włosy w kitkę, wzięłam prysznic i ubrałam się w to. Zeszliśmy na śniadanie, a tam przy stole siedziała moja ciocia. Byłam zaskoczona, spojrzałam na kalendarz, był 20.07.2013. Myślałam co powiem cioci.
-Agnieszka ? Co to ma znaczyć ? Jeszcze mnie nie przywitałaś ?-Byłam zaskoczona, myślałam, że zapyta o Mateusza.
-Cześć ciociu ! Jak minęła podróż ?-Przytuliłam ją.
-Dobrze, a to jest ?
-To jest Mateusz, mój chłopak.
-On tu spał ?-Nie chciałam skłamać.
-Tak, wiem że to dziwnie brzmi i że nie powinien.
-Ależ nie, może spać tu, masz już wystarczająco dużo lat i możesz przyprowadzać chłopaków.
-A to może ja już wrócę do siebie.-Powiedział Mateusz i poszedł. Bałam się, co teraz powie ciocia.
-A więc widziałam, że byłaś na zakupach i teraz zadam ci bardzo niezręczne pytanie.-Powiało grozą.
-Powiedz śmiało.-Powiedziałam nie pewnie.
-Uprawialiście seks?
-Powiem szczerze, że t..tak.-Głupio mi było to mówić.
-Nie będę na ciebie krzyczeć, bo to nic nie da, zabezpieczyliście się?
-Tak, oczywiście.
-Jutro szczególny dzień !-Krzyknęła ciocia.
-Jaki ?-Zapytałam zaskoczona.
-Twoje urodziny kochana !-Byłam zaskoczona, że ktoś pamięta o tym dniu. Jutro kończę 18 lat, jeszcze nie wiedziałam jak to będzie wyglądać. Była godzina 13.30, razem z Mateuszem, Jagodą i Jeremim wybraliśmy się na miasto.
-Jutro twoje urodziny, może pójdziemy do klubu, będzie świetna zabawa !-Powiedziała z radością Jagoda. Cieszyłam się, że ktoś pamięta o moich urodzinach. Nadszedł kolejny dzień, czułam, że będzie wyjątkowy. Wstałam o 11.45, o 15.00 miałam być w pobliskim klubie. Po przebudzeniu się poszłam na śniadanie, rozmawiałam z ciocią. była już 13.30, postanowiłam pójść się ogarnąć. Wzięłam prysznic, rozpuściłam włosy, zrobiłam sobie lekki makijaż i ubrałam się w to. Wyszłam o 14.50, doszłam punktualnie, wszyscy przyjcialele już czekali na moje przyjście. Przywitałam się z Mateuszem i weszliśmy do środka. Wszyscy dawali mi prezenty. Byłam szczęśliwa, że tyle ludzi przyszło na moją 18-nastkę.
-Impreza nie zacznie się, jeżeli solenizantka nie wypije pierwszego kieliszka !-Ktoś krzyknął, nagle przyniesiono mi kieliszek wódki, wypiłam a wszyscy bili brawo. Rozglądałam się po klubie, czy nie ma Sandry, ale nigdzie jej nie widziałam. Ktoś zgasił światło, a na ścianie został wyświetlony film. Był od Sandry, która przeprasza mnie za to, że nie może być, ale niestety ma mecz. Przynajmniej pamiętała, za to jej dziękuje. Impreza była szalona, wszyscy świetnie się bawili, każdy ze mną zatańczył. Dj włączył wolną piosenkę, na parkiecie zostałam tylko ja i Mateusz, podszedł do mnie, myślałam, że poprosi mnie do tańca. Klękną przede mną.
-Agnieszka, jesteś miłością mojego życia, nigdy nie kochałem tak mocno, chcę byś spędziła ze mną resztę życia, zgadzasz się?-W moich oczach pojawiły się łzy szczęścia, Mateusz wyciągną pierścionek.
-Mateusz, tak zgadzam się, kocham cię.-Mateusz włożył pierścionek na mój palec, przytuliłam go i zaczęliśmy się całować, wszyscy bili nam brawo. Byłam tak zaskoczona i szczęśliwa. Resztę nocy tańczyłam tylko z nim, moim narzeczonym. Nad ranem wróciliśmy do domu, nie chciałam budzić cioci, więc po cichu weszłam na górę i poszłam spać. Gdy się obudziłam poszłam do łazienki, wzięłam prysznic, włosy spięłam w koka i ubrałam się w to. Zeszłam na dól, do kuchni, ciocia już tam czekała na mnie z obiadem.
-Ciociu, Mateusz oświadczył mi się wczoraj.-Powiedziałam lekko się uśmiechając.
-Jak ? O mój boże, tak się cieszę, to taki dobry chłopak.-Ulżyło mi po słowach cioci. Pokazałam cioci pierścionek, był piękny. Ściągnęłam go na chwilę, spojrzałam a w środku były wyryte nasze imiona, to było takie słodkie. Mateusz napisał do mnie, że dzisiaj poznam jego rodziców, co prawda mieszkał z wujkiem, ale na ten weekend przyjadą. O 15.30 Przyszedł po mnie i poszliśmy. Byłam trochę zdenerwowana, nie wiedziałam co o mnie powiedzą, jak zareagują na mój widok. 30 minut później byliśmy już pod domem, weszliśmy.
-Mamo, Tato jestem !
-O witaj syneczku !-Powiedziała jego mama wychodząc z pokoju.
-To jest Agnieszka, wczoraj się jej oświadczyłem, Agnieszka to moja mama Natalia.
-Dzień dobry, miło mi panią poznać Pani Natalio.
-Nie przesadzaj, mów mi Mama, będę zachwycona.-Uśmiechnęła się do mnie i kontynuowała dalej.
-A może zamieszkacie w tym domu, wuja już wyjeżdża a dom przecież nie może być pusty, oboje jesteście pełno letni, dacie sobie radę.-Powiedziała uśmiechając się do nas. Razem zjedliśmy obiad i zaraz poszliśmy się pakować. Byliśmy już w moim domu.
-Ciociu wyprowadzam się.
-No nic wiedziałam, że to nastąpi prędzej czy później.-Przytuliła mnie, pomogła mi się spakować, a później się pożegnałyśmy. Razem z Mateuszem byliśmy już w nowym, naszym domu. Lepiej być nie mogło.

czwartek, 30 maja 2013

Rozdział8. A więc nie wierzysz mi?

-Agnieszka-
Nie wiedziałam co mam myśleć. Stałam jak słup, nie dowierzałam słowom Jakuba. Nagle do kuchni wszedł Mateusz.
-Coś się stało?
-Może ty mi powiesz.-Powiedziałam ze złością.
-O co ci chodzi? Co się stało?
-Już ty dobrze wiesz.-W moich oczach pojawiły się łzy. Szybko pobiegłam na górę i zamknęłam się w pokoju. Leżałam na łóżku i płakałam.
-Hej ! Co się dzieje? Proszę otwórz !
-Idź sobie !-Krzyknęłam przez łzy. Słyszałam tylko, że usiadł pod moimi drzwiami i płakał. Nigdy nikt mnie tak nie zranił. Pod drzwi przyszła Jagoda, słyszałam rozmowę jej i Mateusza.
-Co ty robisz?
-Ja nic nie zrobiłem i w tym problem, nie wiem o co jej chodzi.
-O byle co na pewno by nie płakała w pokoju, wiesz co idź do domu i przemyśl to sobie.
-Ale ja nic nie zrobiłem !-Słyszałam, jak mówił przez łzy, było mi jeszcze bardziej smutno. Chwilę później Jagoda zapukała do drzwi, wpuściłam ją.

-Hej, co się stało?
-On mnie zdradził-Przytuliłam się do Jagody i szlochałam w jej ramię.
-Spokojnie, wszystko będzie dobrze, jakoś się ułoży.
-Przepraszam, ale wyjdź, muszę w samotności przemyśleć to sobie.
-Dobrze, jak by coś się dział dzwoń do mnie.-Jagoda przytuliła mnie i wyszła. Zostałam sama w domu. Resztę dnia spędziłam leżąc na łóżku. Mateusz ciągle do mnie dzwonił, ale nie odbierałam. Moje życie straciło sens. Nachodziły mnie dziwne myśli. Poczułam pustkę, moje serce zawsze było zapełnione miłością do niego, dzisiaj było inaczej nienawidziłam go i kochałam za razem. Była już późna godzina i zasnęłam. Gdy obudziłam się rano, poszłam wziąć prysznic i ubrałam się w to. Zeszłam na dół, poszłam do kuchni, zrobiłam sobie śniadanie. Parząc kawę spojrzałam w okno, widziałam Mateusza, stał i patrzył w okno mojego pokoju. Wiedziałam, że zaraz tu przyjdzie. Postanowiłam, że go nie wpuszczę. Po domu rozległ się dźwięk dzwonka. Podeszłam do drzwi, wzięłam głęboki oddech i otworzyłam. Spojrzałam na niego, był cały roztrzęsiony, chyba naprawdę mnie kocha, przez chwilę chciałam go przytulić, ale coś mnie powstrzymało.
-Agnieszka, posłuchaj ja nic nie zrobiłem,  proszę wytłumacz mi, życie bez ciebie nie ma sensu, ja kocham cię ponad wszystko, nie przeżyję bez ciebie.-W moich oczach pojawiły się łzy, nie wiedziałam co mam powiedzieć. Nagle wybuchłam.
-Zdradziłeś mnie ! Już powiedziałam ! I co szczęśliwy ?-Chciałam zamknąć drzwi, lecz przytrzymał je ręką.
-Kto ci to powiedział ? Jak możesz tak myśleć ?
-Jakub zadzwonił do mnie opowiedział mi, że byłeś z inną i zaprosiłeś ją do domu !
-Ty myślisz, że ja z nią jestem ? To był moja kuzynka, nigdy bym ci tego nie zrobił.
-Przykro mi, ale nie wierzę, jeśli sprawisz, że uwierzę to cię wpuszczę.
-Spójrz mi w oczy, ja bym ci tego nie zrobił, jesteś miłością mojego życia.-Uwierzyłam mu i wpuściłam do domu. Chciał mnie przytulić, ale ja się odsunęłam. Poszliśmy do kuchni, usiedliśmy przy stole i rozpoczęliśmy rozmowę. Mateusz godzinami tłumaczył się, wciąż powtarzał, że kocha mnie i by nigdy tego nie zrobił. Ja też go nadal kochałam, nie łatwo mi było go odpychać od siebie. Udowodnił mi, że to jego kuzynka, z początku nie wiedziałam czy mu wierzyć, ale tak mocno go kochałam. W końcu wstałam, podeszłam do drzwi, Mateusz wstał za mną, podszedł do mnie.
-A więc nie wierzysz mi ? Ja naprawdę...-Nie zdążył dokończyć, a ja zaczęłam go całować.
-Wierzę ci już, ale proszę, następnym razem uprzedź mnie.-Wtuliłam się w niego, on pocałował mnie w czoło. Resztę wieczoru przesiedzieliśmy na kanapie oglądając filmy. Była już 22.30, chciałam, aby Mateusz został. Tak jak Jagoda prosiła napisałam, że już jest wszystko w porządku i nie musi się przejmować.
-Mateusz ?
-Tak.
-Zostaniesz na noc ?
-Oczywiście, co tylko sobie życzysz skarbie.-Uśmiechną się i pocałował mnie, odwzajemniłam jego pocałunek, wziął mnie w ramiona i zaniósł do pokoju na łóżko, tam położyliśmy się, rozmawialiśmy, śmialiśmy się, całowaliśmy. Najważniejsze jest to, że znów było jak dawniej. Po tym jak widziałam Mateusza tak zapłakanego i załamanego, uświadomiłam sobie, że on naprawdę mnie kocha i ja też go kocham najmocniej na świecie. Gdy on już zasną, ja jeszcze leżałam wtulona w niego i myślałam. Usłyszałam bicie jego serca, poczułam jego ciepło, poczułam jego rękę, która mnie przytulała. Nagle ta noc stała się dla mnie wyjątkowa, ponieważ dostrzegłam w nim wszystko, to co dobre, co jest w stanie zrobić z miłości. Nie był jakimś tam kolejnym chłopakiem, ja chciałam i chcę spędzić z nim resztę życia.

środa, 29 maja 2013

Rozdział7. To nie możliwe

-Agnieszka-
Rano obudziłam się pełna nowej energii, byłam wyspana jak nigdy dotąd. Zabawa była udana, a po niej dużo sprzątania, ale warto było. Wzięłam prysznic, włosy spięłam w koka i ubrałam się w to. Zeszłam na dół do kuchni i przygotowałam śniadanie. Sandra i Marco zeszli na dół i przysiedli się do stołu.
-I jak wyspani?-Zapytałam uśmiechając się.
-Tak.-Powiedziała Sandra.
-O której wyjeżdżacie?
-Za 2 godziny musimy być już na lotnisku, dlatego zaraz będziemy się żegnać.-Powiedziała Sandra opuszczając wzrok.
-Napiszę do Jagody żeby przyszła zaraz do mnie.-I tak się stało, Jagoda przybiegła jak najszybciej mogła. Te porzegnanie zakończyło się bez rozlewu łez, ponieważ wiedziałyśmy, że Sandra jeszcze wróci do nas. Odprowadziłyśmy ich do samego centrum Helu, gdzie mieli czekać na pociąg. Gdy już odjechali postanowiłam wrócić do domu, szłam sama, ponieważ Jagoda miała ważny wyjazd rodzinny i nie mogła zostać długo. Idąc przez miasto ktoś mnie przytulił i zasłonił mi oczy, z początku myślałam, że to Mateusz, ale się zawiodłam, był to Jakub.
-To znowu ty!-Krzyknęłam zaskoczona.
-Tak i chciałem przeprosić za moje czyny.-Wręczył mi małe pudełeczko. Otworzyłam je, a w nim srebrna bransoletka.
-Ale ja nie mogę tego przyjąć, po pierwsze: mam chłopaka, po drugie: zaatakowałeś mnie ostatnio, jak ty to sobie wyobrażasz?
-Przepraszam, nie chciałem, byłem zdenerwowany, że wybrałaś go a nie mnie. Przyżekam, że nie chciałem tego zrobić, pozwól mi być twoim przyjacielem.
-Ja nie wiem co na to powie Mateusz.-Chciałam już iść, ale on złapał mnie za rękę i odwrócił mnie do siebie. Ja wyrwałam się z jego uścisku.
-Jakub przykro mi, ale nic z tego nie wyjdzie.
-Nie mów tak, nie znasz mnie dobrze, a już osądziłaś.
-A co ty byś powiedział, jak by ktoś zrobił to samo co ty mi? Wiesz, ja już swoje powiedziałam, a teraz sory ale śpieszy mi się.
-Proszę !-Krzykną, ale ja nie reagowałam i szłam dalej. Droga do domu trwała 40 minut. Gdy byłam już pod drzwiami napisałam do Mateusza. Wsadzając rękę do kieszeni wyciągnęłam małe pudełko, to było te co chciał mi dać Jakub, musiał mi je podrzucić kiedy złapał mnie za rękę. Po 10 minutach przyszedł Mateusz, postanowiłam, że nie powiem mu o tym. Resztę dnia siedzieliśmy na kanapie wtuleni w siebie i oglądaliśmy filmy. Cały czas myślałam o tej bransoletce.
-Hej kochanie coś się stało?
-Nic, zamyśliłam się trochę.
-O czym?
-Nic poważnego, taka tam błahostka.
-Jeżeli coś cię dręczy, to możesz mi śmiało powiedzieć, ja wysłucham wszystkiego.-Powiedział i pocałował mnie w czoło. Postanowiłam, że nie będę o tym myśleć. Zaczęliśmy się całować, usiadłam na jego kolanach, całowaliśmy się namiętnie, lecz Mateusz odepchną mnie.
-Co się stało?
-Nie wiem, ale dręczy mnie to, że coś ukrywasz przede mną.
-Nie mam nic do ukrycia.-Musiałam skłamać, ponieważ Mateusz połamał by Jakuba za ten prezent. Wróciliśmy do pocałunków, on zaczął ściągać ze mnie koszulę. Tym razem ja dałam znak, że za daleko brnie. Wieczór zakończył się na pocałunkach.
-Przepraszam, ale nie chce tego dzisiaj.
-Rozumiem cię kochanie, jeśli będziesz chciała, ja jestem do dyspozycji.
-Zostaniesz dzisiaj na noc? Nie chce być sama w domu.-Powiedziałam przytulając się do niego.
-Oczywiście, co tylko zechcesz.-Powiedział i pocałował mnie w czoło. Zeszłam z jego kolan i poszłam do kuchni zrobić kolację. Po sporzyciu posiłku poszliśmy na górę. Dziś wzięłam szybki prysznic, do spania ubrałam to. Mateusz również skorzystał z łazienki. Razem siedzieliśmy na łóżku i całowaliśmy się. On złapał mnie w pasie, położył na łóżko i zaczął całować po szyi, zjeżdżał niżej, aż do brzucha. Zatrzymał się i na nowo całowaliśmy się. Nie doszło do niczego. W nocy obudził mnie hałas, spojrzałam, ale Mateusz nie było w łóżku. Postanowiłam zejść na dół, w kuchni nikogo nie było, zajrzałam do salonu, tam też nikogo nie było. Najwyraźniej Mateusz poszedł sobie, byłam zaskoczona. Usiadłam na kanapie i zaczęłam płakać. Ktoś zadzwonił do drzwi, spojrzałam na zegar była 3.00. Byłam zdziwiona, że ktoś o tej porze może przyjść. Postanowiłam otworzyć, w drzwiach stał Jakub.
-Sory, że przeszkadzam, ale Mateusz powiedział mi, że mam przyjść do ciebie.
-Co się stało, że masz przyjść ty?
-Jego babcia dostała zawału i musiał iść. Ty płakałaś?
-Nie ważne, a wszystko dobrze?
-Jeszcze nic nie wiem. Mogę wejść?
-Jasne.-Odpowiedziałam nie chętnie. Poszliśmy do kuchni, zaparzyłam herbatę i usiedliśmy przy stole.
-I co masz mnie pilnować czy coś?
-Mateusz powiedział, że mam zostać z tobą do rana, aż nie wróci, ufa mi.
-Jakim cudem?
-Powiedziałem mu o tym, że cię przeprosiłem i że jesteśmy przyjaciółmi.
-Dlaczego ja nic o tym nie wiem?-I zapadła cisza. Nagle usnęłam siedząc na krześle oparta o rękę. Jakub wziął mnie na ręce, zaniósł do mojego pokoju i położył na łóżku. Nie spałam jeszcze całkowicie i widziałam, jak patrzy na moje zdjęcia, on chyba naprawdę się zakochał. Gdy się odwrócił zamknęłam oczy, on podszedł do mnie i pocałował mnie w policzek, jego usta były takie ciepłe. Nad ranem przyszedł Mateusz, gdy się obudziłam, leżał już obok mnie. Wtuliłam się w niego myśląc, że jeszcze śpi. Nagle zapytał:
-Dlaczego nie powiedziałaś mi, że przyjaźnisz się z Jakubem?
-Ja nie chciałam, żebyś się martwił.
-Teraz się martwię, bo nie powiedziałaś mi. O tym w tedy tak myślałaś.
-Przykro mi, nie chciałam, ale on przekonał mnie do siebie, a dlaczego ty mu zaufałeś i przysłałeś go tutaj?
-Nie wiedziałem do kogo dzwonić, a on cię kocha i wiedziałem, że nic ci nie zrobi.
-Przepraszam, że ci nic nie powiedziałam.-Pocałował mnie w czoło i wstał. Poszłam do łazienki, umyłam twarz, uczesałam włosy w koka i ubrałam się w to. Dzisiaj było wyjątkowo zimno. Razem zeszliśmy na śniadanie, które przyszykowałam.
-I co, jak twoja babcia?
-Dobrze, czuje się już o wiele lepiej.
-To świetnie.-Po śniadaniu pozmywałam naczynia. Napisałam do Jagody i Jeremiego, czy przyjdą. 10 minut później siedzieliśmy we czwórkę i oglądaliśmy filmy. Nagle zadzwonił do mnie Jakub, nie chciałam odbierać, ale coś kazało nadusić mi zieloną słuchawkę.
-Słucham?-Powiedziałam.
-Wiesz, musimy się spotkać, mam ci coś ważnego do powiedzenia.
-Powiedz teraz, pada a ja nie mam zamiaru wychodzić z domu.
-A jesteś sama?-Skierowałam się w stronę kuchni.
-Teraz już tak.
-Trochę mi trudno to mówić, ale Mateusz cię zdradził.
-Jak to ? Nie wierzę w to.
-Widziałem go wczoraj z jakąś dziewczyną, pocałował ją w policzek, przytulił i weszli razem do jego domu.
-Ale to nie możliwe.-Spojrzałam w stronę Mateusza siedzącego na kanapie.

wtorek, 28 maja 2013

Rozdział6. Urodziny

-Agnieszka-
Najpierw Ja i Mateusz wybraliśmy się do niego. On ubrał się w to. Potem udaliśmy się do mojego domu. Były już 19.00. Z moich strojów wybrałam to. O 20.00 byliśmy już pod klubem, gdzie czekali już na nas Jagoda i Jeremi. Na początek usiedliśmy koło baru. Wypiliśmy po drinku i poszliśmy na parkiet. Mateusz tańczył wspaniale. Dochodziła godzina 00.30 a ja miałam jeszcze tyle sił, by przetańczyć całą noc. U barmana wydaliśmy ze 150 zł na same drinki. O 02.45 Jagoda i Jeremi wrócili do domu, my dalej tańczyliśmy na parkiecie, noc była wspaniała. O 03.00 wracaliśmy do domu, wracając nie mogłam ujść w szpilkach, więc poszłam na boso, lecz tylko kawałek drogi, ponieważ Mateusz mnie niósł mnie na rękach. Po wejściu do domu zaniósł mnie do mojego pokoju, położył na łóżku. Gdy chciał już iść, złapałam go za rękę i przyciągnęłam do siebie, położył się obok mnie i tak spaliśmy. Obudziłam się dopiero o 14.30, głowa mi pękała. Spojrzałam, ale Mateusz już nie było obok mnie.
-Mateusz ! Jesteś ?!-Krzyknęłam przerażona. Do pokoju wszedł Mateusz niosąc mi kawę.
-Tak jestem kochanie, proszę zrobiłem ci kawę.-Uśmiechną i podał mi kubek.
-Ale boli mnie głowa, dziękuje, że zostałeś ze mną.
-Nie ma sprawy, dla ciebie wszystko, mogę skorzystać z prysznica?
-Tak oczywiście, może chcesz jakieś rzeczy na przebranie?
-Twoje?-Zapytał zdziwiony i uśmiechną się.
-Nie, są tu rzeczy mojego kuzyna, kiedyś często tu przyjeżdżał.
-Okey. To uszykuj coś a ja wezmę prysznic.-Udałam się do pokoju obok i wzięłam dla Mateusza to. Gdy Mateusz si umył ja poszłam pod prysznic, po czym ubrała się w to. Zeszliśmy na dół, aby zjeść coś. Okazało się, że lodówka pustoszeje, w końcu byłam sama, więc musiałam pójść na zakupy, oczywiście ciocia zostawiła mi pieniądze. Wyjedliśmy resztki z lodówki i poszliśmy na zakupy. Jeździliśmy wózkiem po całym markecie, po godzinie znaleźliśmy się przy kasie. Po zapłaceniu udaliśmy się do domu by odłożyć zakupy. Razem z Mateuszem mieliśmy zamiar iść do pobliskiej knajpy na obiad. Zadzwoniłam do niej, ale niestety miała już zajęty dzień z Jeremim, więc poszliśmy sami. Droga zajęła nam 15 minut. Gdy siedzieliśmy i czekaliśmy na zamówione jedzenie dosiadła się do nas kumpela z siatkówki. Siedzieliśmy i rozmawialiśmy, ale niestety musiała już iść. W końcu dostaliśmy zamówione jedzenie, zjedliśmy i poszliśmy na miasto. Wygłupialiśmy się, robiliśmy sobie zdjęcia, które później powysyłałam Sandrze. Zadzwoniłam do Sandry.
-Hejka kochana ! Jak tam w Dortmundzie ? Jak ci się wiedzie z Marco, bo gazety o was piszą.-Powiedziałam z zachwytem.
-Hejka ! Wszystko w porządku, wiem, w Dortmundzie pełno tych gazet. Wiesz dostałam się do drużyny i jestem na bramce, tak się cieszę.
-Gratulacje ! A jak Marco?
-Świetnie, spędzamy dużo czasu razem i nie, nie mamy tego za sobą, on twierdzi, że nie chce mnie wykorzystać i czeka aż ja dam mu znak.
-To dobrze. Ale ten czas leci, wyślij mi wasze zdjęcia, chcę was zobaczyć razem.
-Dobrze. Jest z tobą Jagoda?
-Nie, dzisiaj ma dzień z Jeremim, a dlaczego pytasz?
-Przecież jutro ma urodziny, chcę przylecieć, ale nic jej nie mów. Będę mogła przyjść do ciebie?
-Oczywiście, zorganizujemy jej przyjęcie !-Po moich słowach Sandra wytłumaczyła mi jak będzie wyglądać jutrzejszy dzień. Razem z Mateuszem poszliśmy kupić jej prezent. Wiem, że kocha BVB i chciałam kupić jej coś z nimi. Nie mogliśmy nic znaleźć. W jednym sklepie kupiłam jej pościel BVB i strój, jaki zakładają na mecze. Był już wieczór. Gdy wróciliśmy do domu dostała sms'a od Sandry, że już wyjeżdża, i że będzie o 5 lub 6 nad ranem. Ja i Mateusz przygotowaliśmy wszystko na jutro, pozostało nam udekorować dom. Goście dostali zaproszenia przez wiadomość na Facebooku. Był wieczór, poszliśmy do mojego pokoju, ja poszłam się wykompać. Wróciłam ubrana w piżamę i włosami spiętymi w koka. Mateusz też skorzystał z łazienki, przyniosłam mu rzeczy do spania. Gdy się przebrał wrócił do mnie na łóżko i zaczęliśmy się całować. Usiadłam na nim i zdjęłam jego koszulkę. Wróciliśmy do całowania się. On rozpiął moją koszulę. Zostałam w samej bieliźnie.
-Ładniej ci w bieliźnie, niż w innych rzeczach.
-Potraktuję to jako coś miłego.-Uśmiechnęłam się i całowaliśmy się dalej. Doszło do zbliżenia. Nawet nie pamiętam kiedy skończyliśmy, bo zasnęłam. Obudził nas budzik, który nastawiłam, by czekać na Sandrę. O 5.30 Sandra weszła do domu. Zaraz żuciła mi się na szyję i wyściskałyśmy się.
-Jak dobrze, że już jesteś, tak tęskniłam.
-Nie jestem sama, czy on może wejść?
-Jasne, ale kto?-Nagle do domu wszedł Marco Reus.
-On, mój kochany Marco.
-Niezwykle mi miło, jestem Agnieszka.-Uścisnęłam jego dłoń.
-Chyba nie muszę się przestawiać?-Poszliśmy do kuchni, zaparzyłam kawę. Byliśmy tak nie wyspani. Doszła 6, wszyscy usnęli na kanapie. O 8.00 zadzwonił budzik, nastawiłam go, bo przeczuwałam, że pozasypiamy. Wszyscy wstali, poszłam do pokoju, przyniosłam Mateuszowi świerze ubrania a sama ubrałam się w to. Wszyscy zabraliśmy się za ozdabianie domu. Dochodziła już 11.00 a dom był już przygotowany. Napisałam sms'a do Jagody, że ma przyjść o 12.30 i ładnie się ubrać. Odpisała, że przyjdzie. Postanowiliśmy się przebrać, ja ubrałam się w to i rozpuściłam włosy a Sandra w to i też rozpuściła włosy. Wszyscy goście się już pojawili. Nagle rozległ się po domu dźwięk dzwonka do drzwi. Otworzyłam drzwi i wszyscy wyskoczyli krzycząc NIESPODZIANKA ! Jagoda była zachwycona. Nagle z tłumu wyszła Sandra, Jagoda żuciła się na nią i zaczęły się ściskać. Impreza się zaczęła. Wręczyłyśmy Jagodzie prezenty. Sandra dała jej koszulkę z Borussii Dortmund z podpisami zawodników i poznała ją z Reusem, ja dałam jej pościel z BVB, poduszkę z BVB i kilka drobiazgów. Jagoda była zachwycona. Impreza trwała długo. O 4.00 nad ranem wszyscy poszli do domów, każdy był kompletnie nawalony. Ja i Mateusz spaliśmy w moim pokoju, Sandra i Marco w pokoju gościnnym, Jagoda i Jeremy spali w salonie. Cała impreza była nagrywana. Gdy się pobudziliśmy był już 13.40. Wzięliśmy się za sprzątanie domu. Znaleźliśmy trochę trawki, jointy i dużo alkoholu. Zanim posprzątaliśmy był już godzina 16.20. Każdy był wymęczony, dlatego poszli do domu. Dom wyglądał jak nie naruszony. U mnie zastała tylko Sandra i Marco, ponieważ mieli zostać jeszcze na tą noc i wracać do Dortmundu. Wieczór zleciał szybko. Dziś zasnęłam szybko.

poniedziałek, 27 maja 2013

Rozdział5. Napad

-Agnieszka-
Jagoda i Jeremy siedzieli już na dole i jedli śniadanie. Dosiedliśmy się do nich i zaczęliśmy jeść.
-Jak tam po nocy?-Zapytała Jagoda.
-Dobrze, wyspaliśmy się a wy?-Zapytałam.
-No oczywiście.-Spojrzała na Jeremiego i zaczęli się śmiać. Spojrzałam na Mateusza, z jego miny można było wywnioskować, że też nie wie o co chodzi Jagodzie i Jeremiemu.
-O co wam chodzi?-Zapytałam niespokojnie.
-No bo my musimy się do czegoś przyznać.
-Do czego?-Zapytałam niczego nie świadoma.
-No bo my w nocy ten teges, no wiesz o co chodzi.-Powiedziała nerwowo.
-Ale ja nie mam nic przeciwko temu, że kochacie się, bo my właściwie też, troszkę nas poniosło.-I nagle zapadła cisza, którą po 30 sekundach przerwał Jagody śmiech.
-O co ci Jagoda chodzi?-Zapytał Mateusz.
-Jak było? Tylko nie kłamcie, bo ja byłam w siódmym niebie, nie sądziłam, że to zrobię, ale jednak wiem, że nic nas nie rozłączy, tak strasznie kocham Jeremiego.-Po tych słowach Jeremy przytulił Jagodę i pocałował w policzek.
-A no więc było wspaniale.-Powiedziałam wtulając się w Mateusza.-Godzinę później było już po śniadaniu, Jagoda i Jeremy wybrali się do domu. Ja i Mateusz oglądaliśmy film. Nagle zapytał:
-Może masz ochotę iść na plażę, jest taki piękny dzień, a na dworze ze 40 stopni.
-Świetny pomysł, tylko skoczę po strój i zadzwonię do Sandry, w końcu to moja przyjaciółka i muszę jej opowiedzieć co się wydarzyło.
-Okey. Ja poczekam.-Uśmiechną się do mnie i poszłam na górę. Zaraz po wejściu po mojego pokoju dzwoniłam do Sandry. Gadałyśmy przez 30 minut, dowiedziałam się, że Sandra umawia się z Marco Reusem. Zastanawiałam się czy on nie jest za stary dla niej, ale jeśli łączy ich miłość to wiek nie gra roli. Po zakończeniu rozmowy wszedł do pokoju Mateusz.
-Przepraszam, że tak długo, ale wiesz jak tęsknie za Sandrą.
-Dobrze nie mam nic do tego.-Przytulił mnie
-Pomożesz wybrać mi strój?
-Oczywiście kochana.-Z szafy wypadło z tonę strojów. Ostatecznie ubrałam to. Po drodze na plaże wstąpiliśmy do Mateusza domu. Koło plaży stała Jagoda i Jeremy, razem znaleźliśmy miejsce i rozłożyliśmy się na kocu. Mateusz i Jeremy poszli się kąpać, a Ja i Jagoda opalałyśmy się.
-Wy na serio to robiliście?-Zapytała nie pewnie Jagoda.
-Tak i wcale nie żałuje, przy nim czuje się wolna, bezpieczna i wiem, że on mnie też kocha.-Powiedziałam pewnym głosem.
-Wiesz, przykro mi, że ja robiłam to w twoim domu, czuje się dziwnie.-Nagle nasza rozmowa została przerwana przez chłopaków, którzy ochlapali nas zimną wodą. Wstałyśmy z koca i goniłyśmy ich za to, nagle Mateusz wziął mnie na ręce i żucił się do wody. Gdy się wynurzyliśmy zaczęliśmy się wygłupiać i śmiać. Nagle on się zanurzył, ja za nim i całowaliśmy się pod wodą, było tak super. Lecz nie wzięłam dużego wdechu, więc po chwili się wynurzyłam z wody, a Mateusz za mną. Cały dzień spędziliśmy na plaży. Był już wieczór, Mateusz miał nocować dzisiaj u siebie. Pod jego domem się pożegnaliśmy i wracałam do domu sama. Było ciemno, słyszałam za sobą jakieś kroki, ale gdy się odwracałam to nikogo nie było. Przyśpieszyłam kroku, z przerażenia zaczęłam biec do domu. Kroki za mną były coraz szybsze i głośniejsze, gdy się odwróciłam stał za mną Jakub.
-Mówiłem, że pożałujesz.-Po wypowiedzeniu tych słów odepchną mnie, a ja upadłam.
-Czego ty chcesz? Przecież już skończyliśmy !
-Nie ja nie skończyłem, zawsze dostaje to co chce !-Szybko się podniosłam i biegłam ile sił w nogach do domu, lecz był ode mnie szybszy. Złapał mnie, przydusił do siebie i zaczął mnie całować. Szybkim zamachem uderzyłam go w twarz, lecz ten jak by nie zrozumiał i próbował znów mnie złapać. Miałam szczęście, że już byłam pod domem. Gdy tylko przekroczyłam próg zamknęłam drzwi i zadzwoniłam do Mateusza.
-Mateusz ! Proszę, zrób coś ! Boję się !-Wykrzyczałam przez łzy.
-Już ! Zaraz będę !-Minęła tylko chwila, a on już był. Zaraz jak wszedł do domu wtuliłam się w niego z płaczem. Wyjaśniłam mu to całe zajście, a on zadzwonił do wujka, że dzisiaj nocuje u mnie i powiedział mu dlaczego. Byłam roztrzęsiona tą sytuacją. Poszliśmy na górę, wzięłam prysznic, przebrałam się w piżamę. Razem położyliśmy się na łóżko, przytuliłam się do niego.
-Słuchaj, a jeśli on mi nie da spokoju? Co ja w tedy zrobię?-Powiedziałam ze łzami w oczach.
-Już nie dopuszczę do tego, a teraz nie płacz, będzie dobrze.-Mateusza słowa uspokoiły mnie, byłam przy nim bezpieczna. Tej nocy spałam bardzo niespokojnie. Rankiem, zaraz po przebudzeniu się poszłam wziąć prysznic i ubrałam się w to. Wróciłam do pokoju, Mateusz siedział na łóżku, podeszłam do niego, usiadłam mu na kolanach i pocałowałam w policzek.
-Nie zasłużyłem na większego buziaka?
-Oj, owszem.-Położyłam się na nim i zaczęłam go całować.
-Kocham cię.-Powiedział patrząc mi prosto w oczy.
-Ja też cię kocham, nawet nie wiesz jak bardzo.-I znów go pocałowałam. Jeszcze chwilę siedzieliśmy na łóżku. Zeszliśmy na dół, by coś zjeść, napisałam do Jagody, żeby przyszła do mnie. Po 10 minutach Jagoda przyszła z Jeremim, razem usiadaliśmy do stołu i opowiedziałam im całą historie, co się wczoraj wydarzyło.
-Już nie będziesz wracała sama do domu!-Powiedziała Jagoda.
-My cię będziemy odprowadzać.-Powiedział Jeremi patrząc na Mateusza.
-Oczywiście, jak chcesz to mogę nawet z tobą spać przez ten czas.-Uśmiechną się Mateusz.
-Och dziękuję, jesteście kochani, a jeśli chcesz, to zawsze jest dla ciebie miejsce w moim łóżku, więc wpadaj kiedy chcesz.-Powiedziałam patrząc na Mateusza. Była godzina 11.30, przed nami cały dzień. Postanowiliśmy wyjść na lody i pizzę. Poszliśmy do pobliskiej pizzerii i złożyliśmy zamówienie. Do pizzerii wszedł Jakub, wystraszyłam się, ale jest dzień, na około dużo ludzi i nic mi nie zrobi. Pizza była wyśmienita, była ciepła, miała dużo ciągnącego się sera i bardzo miękkie ciasto, była taka jak lubię najbardziej. Wszyscy się najedli. Postanowiliśmy pochodzić po mieście, które było zatłoczone turystami. Robiliśmy sobie zdjęcia, było zabawnie. Kupiliśmy sobie lody, mieszaliśmy smaki całując się. Ludzie cały czas spoglądali w naszą stronę, nie którzy nawet robili nam zdjęcia podczas pocałunku. Będąc na mieście zadzwoniła Sandra.
-Cześć kochana, przepraszam, że wczoraj nie dzwoniłam, miałam małe problemy.
-Co się stało?-Opowiedziałam Sandrze wydarzenia zeszłego wieczoru, była w szoku.
-A ja też mam wam coś do powiedzenia, przenieśli mnie do Dortmundu i oficjalnie jestem w związku z Marco Reusem.
-To wspaniale! Cieszymy się !
-Wiesz muszę kończyć, idzie Marco.
-Czekaj, robiliście już to?
-Nie, ale jestem gotowa, czuję, że to ten jedyny, teraz tylko on trzyma mnie w Dortmundzie, no i piłka nożna. Cieszę się, że namówiłyście mnie na ten wyjazd, Kocham was i do usłyszenia !
-Narazie, powodzenia z Marco, trzymaj się!-Tak zakończyła się rozmowa z Sandrą, dla nas liczyło się to, by ona była szczęśliwa. Gdy rozmowa dobiegła końca padła propozycja by iść do klubu.

niedziela, 26 maja 2013

Rozdział4. Najlepszy dzień życia

-Agnieszka-
Całą noc nie spałam, zasnęłam dopiero o 5.40. Gdy się przebudziłam była już 13.00. Poszłam do łazienki, wzięłam zimny prysznic, włosy spięłam w koka i ubrała się w to. Wciąż nie wiedziałam, którego z nich mam wybrać. Zeszłam na obiad, czułam się dziwnie. Po sporzyciu posiłku ciocia pytała, czy wszystko gra, ja musiałam skłamać i udawać, że tak. To było okropne, wróciłam na górę, by przemyśleć to co się wydarzyło wczoraj. Porównałam te dwa pocałunki, ale to mi nic nie dawało. Minęło kilka dni, w tym czasie nie wychodziłam z domu, kilka razy wpadła Jagoda, rozmawiała z Sandrą, ale nic mi to nie dało. Już miną tydzień od naszej kłótni, nagle dostałam kilka sms'ów. Jeden był od Sandry, drugi od Jagody, trzeci od Jakuba a czwarty od Mateusza. Pierwsze odczytałam sms'y od przyjaciółek. Gdy otworzyłam sms'a od Jakuba przeszły mnie ciarki, napisał: "przykro mi, że tak wyszło, nie chciałem tego, wiesz nadal mi zależy, nie wiem jak tobie. Wciąż cię kocham.", byłam zaskoczona. Otwierając sms'a od Mateusza uśmiechnęłam się, czułam motyle w brzuchu. Napisał mi: "posłuchaj myślałem o tym co tam zaszło, uświadomiłem sobie, że chciałaś dokonać wyboru nie raniąc nas, mam nadzieję, że postąpisz słusznie, bo ja nadal cię kocham, jestem w stanie wybaczyć ci wszystko.". Już wiedziałam kogo chcę, czego najbardziej pragnę. Zaraz napisałam do Jakuba o spotkanie. Godzinę później spotkaliśmy się w parku.
-Wiedziałem, że czujesz coś do mnie.
-Posłuchaj, chciałam się z tobą spotkać, by powiedzieć ci to w cztery oczy, abyś dobrze mnie zrozumiał.
-Okey, wal śmiało.
-Tak naprawdę to kocham Mateusza, zdawało mi się, że oś do ciebie czuje, może to przez to, że jesteś sławny, ale przepraszam, wolałam żebyś to usłyszał.
-Co? Wolisz jakiegoś tandetnego frajera bez kasy?
-Nie jest frajerem, a ja nie lecę na kase, tylko szukam szczerej, prawdziwej miłości.
-To było głupie co zrobiłaś w tej chwili, zaprzepaściłaś taką szanse na nowe, lepsze życie, gdzie każdy by ci tylko usługiwał.
-Nie, ja uwolniłam się od takiego życia, wole być biedna, ale lubiana za  to kim jestem naprawdę, a nie kogo gram, a teraz przepraszam, śpieszy mi się.-Odwróciłam się i odeszłam w stronę domu. Po drodze zauważyłam Mateusza stojącego pod moimi drzwiami, był załamany. Ostrożnie podeszłam do niego, on się odwrócił i przytulił mnie do siebie. Poczułam się taka szczęśliwa.
-Nie jesteś już zły?
-Nie, zbyt bardzo cię kocham.-Przytulił mnie jeszcze mocniej i pocałował w czoło.
-Może wejdziesz do środka, porozmawiamy na spokojnie i wytłumaczymy sobie wszytko.-Oboje weszliśmy do mojego domu, usiedliśmy przy stole i rozmawialiśmy.
-Muszę ci wybaczyć, bo inaczej znienawidzę siebie za to, że zostawiłbym cię. Tak bardzo tęskniłem za tobą.
-Ja za tobą też, i to nie wiesz jak bardzo.
Poszliśmy do mojego pokoju, tam położyliśmy się na łóżko i długo rozmawialiśmy, śmialiśmy się i w końcu zasnęłam, a on zaraz po mnie. Obudziłam się nad ranem wtulona w jego ramię, uśmiechnęłam się do niego. 10 minut później obudził się on.
-Witaj skarbie!-Pocałował mnie w usta.
-Witaj! A tak właściwie to kiedy my zasnęliśmy?
-Nie mam pojęcia, ale na szczęście jest już wszystko dobrze.
-Tak, ja też się cieszę.-Uśmiechnęłam się do niego łagodnie i stałam z łóżka.
-Ja idę się wykompać, poczekasz chwilę?-Powiedziałam i uśmiechnęłam się do niego.
-Oczywiście.
Po 10 minutach wyszłam z łazienki z związanymi włosami w koka i ubrana w to. Usiadłam obok Mateusza.
-Wyglądasz cudownie.-Uśmiechną się i dał mi buziaka w policzek.
-Może gdzieś wyskoczymy? A twoi rodzice wiedzą, że byłeś u mnie na noc?
-Odpowiadam oczywiście na oba pytania.-Zeszliśmy na dół, ale nikogo nie było, ponieważ ciocia wyjechała na cały miesiąc. Zjedliśmy śniadanie i wyszliśmy z domu. Napisałam do Jagody, czy spotkamy się w czwórkę: Ja, Mateusz,Ona i Jeremy. Zgodziła się. Reszta dnia to było picie alkoholu, wygłupy i śmiechy. Wieczorem postanowiliśmy, że wszyscy będą nocować u mnie, Ja i Mateusz  moim pokoju, a Jagoda i Jeremy w pokoju gościnnym. Bawiliśmy się do 22.00, później wszyscy poszli do siebie. Byłam całkiem upita, ale przytomna, wiedziałam co robię. Razem z Mateuszem żuciłam się na łóżko, zaczęliśmy się całować, ja zdjęłam jego koszulkę, on zdjął moją. Spodnie same z nas zleciały. Nagle poczułam jego rękę na moim tyłku, chciałam więcej niż tylko zwykłego obmacywania, czułam iż jestem już gotowa. Jedną ręką rozpiął mój stanik, reszta poszła już szybko. Całował mnie tak czule i namiętnie, byłam tak zachwycona. Poczułam lekki ból, ale zaraz miną, za każdym razem kiedy to robił, robił to powoli, z wyczuciem i ostrożnie. To była noc, którą zapamiętam do końca życia. Rano obudziliśmy się równocześnie, wtuliłam się w niego.
-Nie wiem jak do tego doszło, ale jesteś w tym najlepsza kochanie.
-Wiesz ja też nie, ale nie żałuje, bo zrobiłam to z kimś kogo kocham.- Ubraliśmy się i zeszliśmy na śniadanie.

Rozdział3. Szalona impreza i szalony dzień.

-Agnieszka-
Spały jak zabite. Poszłam do łazienki, wzięłam prysznic i ubrałam się w to, włosy spięłam w koka. Wchodząc do pokoju zauważyłam, że Jagoda i Sandra już wstały.
-I jak wyspałyście się?-Zapytałam.
-Nie, mam dziwne uczucie, tak jakoś nie pamiętam imprezy, takie urywki przemykają mi przez umysł.-Powiedziała Jagoda.
- No dokładnie, ja też tak mam.
-Jak się wykąpiecie, weźcie sobie ubrania z mojej szafy, później mi odniesiecie i  zejdziecie na śniadanie, albo raczej na obiad.
-Spoko, dzięki, ale jakim cudem znalazłyśmy się tu?
-Nie wiem ale wolę tu, niż miałybyśmy obudzić się w klubie.-Uśmiechnęłam się i zeszłam na dół, na obiad. Podczas posiłku dołączyła się Sandra i Jagoda. Nagle ciocia zapytała:
-Ile wczoraj wypiłyście ?-Spojrzałyśmy po sobie na wzajem.
-Przepraszam ciociu, nie chciałyśmy, ale wiesz Sandra już jutro wyjeżdża.
-Nie bójcie się nie informowałam waszych rodziców, powiedziałam, że nocujecie u Agnieszki, ponieważ jesteście zmęczone i już poszłyście spać.
-Dziękuje ci ciociu, że nas nie wydałaś, a tak na serio to się upiłyśmy, bo nawet nie pamiętam imprezy.
-Ale jest ktoś, kto wam ją opowie, bo was przywiózł i mi opowiedziała co się stało w klubie.
-Kto taki?
-Sprawdź w telefonie sms'y to się dowiesz i nie bł to Mateusz.
-OMG ! Nie wierzę ! Naprawdę !? Przecież to jest nie możliwe !
-Kto to?-Zapytała Sandra.
-Nie uwierzycie. To Jakub Gierszał !-Wykrzyczałam z radością.
-Nie to nie możliwe, ale jak on... ?-Zapytała Jagoda. Cały dzień myślałyśmy jak taki ktoś mógł nas odwieźć do domu, jak on w ogóle znalazł się na tej imprezie? Nagle dostałam dwa sms'y, jeden był od Mateusza, który napisał: "Jutro przyjeżdżam na całe wakacje na Hel, cieszę się bardzo, że spędzimy całe wakacje razem". Uśmiechnęłam się do telefonu. Sprawdziłam drugiego sms'a, był od Jakuba, napisał "wczoraj się świetnie bawiłem, jesteś uroczą dziewczyną, która umie się bawić, mam nadzieję, że jeszcze będzie okazja powtórzyć tą impreze i umówisz się ze mną, proszę odpisz". Byłam bardzo zaskoczona tym sms'em, nie wiedziałam co mam robić, postanowiłam spotkać się z Jakubem, ale tak by Mateusz nie wiedział, chciałam się dowiedzieć od pana J, co się wydarzyła na imprezie. Odpisałam na jego sms'a, że chętnie się spotkam, ustaliłam miejsce spotkania wybrałam się tam. Jakub czekał tam na mnie, przywitał mnie pocałunkiem w policzek i dał mi kwiaty.
-Cześć! Wiesz nie bardzo pamiętam co się wczoraj stało, mógł byś mi opowiedzieć?
-No jasne, gdy ja się zjawiłem w klubie, sama zaciągnęłaś mnie na parkiet, tańczyliśmy całą noc, piłaś jak szalona, od razu wiedziałem, że coś pomiędzy nami jest, czułem się tak cudownie, gdy tańczyłem z tobą.
-Szkoda, że ja nic nie pamiętam, ale skąd mam twój numer?
-Nic kompletnie nie pamiętasz? A numerami się wymieniliśmy.
-Serio, nic nie pamiętam, opowiedz mi coś jeszcze.
-Pod koniec imprezy byliśmy na parkingu i no wiesz przeszliśmy do rzeczy.
-Coo? Ja już to zrobiłam?
-Nie to, całowaliśmy się, a ty myślałaś, że ja... Cóż podobasz mi się i to bardzo, ale szanuję cię nawet jak jesteś pod wpływem alko, mogłem cię wykożystać, ale tego nie zrobiłem.
-Przepraszam, ale ja mam już... -Nagle Jakub przytulił mnie do siebie i zaczął całować, nie chciałam ale odepchnęłam go.
-Co ty robisz? wczoraj ci się podobało.
-Przepraszam, ale muszę iść.-I szybko pobiegłam do domu. Była Niedziela, ostatni dzień Sandry na Helu, chciałam spędzić z nią jak najwięcej czasu. Postanowiłam pójść po Jagodę. Razem udałyśmy się do Sandry domu, po 10 minutach byłyśmy już u niej. Resztę dnia spędziłyśmy na chodzeniu po mieście, wygłupach i rozmowie o jej wyjeździe. Był już wieczór.
-Tak mi przykro, że muszę jechać, została bym z wami jeszcze chociaż jeden dzień, ale jutro wieczorem muszę się zameldować w pokoju.-Powiedziała Sandra.
-Nie martw się, będziemy w kontakcie zawsze wszędzie. Tak strasznie cię kocham i chciałabym byś została, ale masz marzenia do spełnienia i nie możemy cię tu dłużej trzymać-Powiedziała Jagoda.
-Zgadzam się z Jagodą, musisz jechać! Życzę ci powodzenia.- Przytuliłyśmy się, wszystkie płakałyśmy, żądna z nas nie chała tego wyjazdu, no ale jeśli trzeba, to nikt i nic nas nie powstrzyma. Musiałyśmy już wrócić do domów. Długo myślałam jak to będzie wyglądać, miałam dosyć problemów z Mateuszem i Jakubem, będzie czekać mnie trudna decyzja. Nie chciałam już o tym myśleć, wzięłam prysznic i położyłam się spać. Słońce już wstało, zadzwonił budzik i musiałam wstać. Dziś zakończenie roku szkolnego i początek skomplikowanych wakacji. Wzięłam prysznic, ubrała się w to i rozpuściłam włosy. Była już 11.00, zakończenie miałyśmy na 12.00. Poszłam po Sandrę i razem skierowałyśmy się do domu Jagody, która czekała już na nas. Ja i Jagoda w tajemnicy kupiłyśmy Sandrze prezent na jej wyjazd, chciałyśmy, żeby pamiętała o nas. W domu Jagody dokończyłyśmy nasze makijaże i poszłyśmy zakończyć nasz rok. Mimo iż wszyscy cieszyli się z nadchodzących wakacji, my byłyśmy zdołowane. Uroczystość zakończyła się o 13.30, pani wychwawczyni pożegnała nas i kazała nam się dobrze bawić w te wakacje. Gdy zmierzałyśmy w stronę domu Jagody, przystanęłyśmy na chwilę, by wręczyć Sandrze prezent.
-Co to jest?-Zapytała.
-Chciałyśmy ci to dać, byś pamiętała o nas zawsze-Była to złota bransoletka z naszymi imionami. Sandra z radości popłakała się i przytuliła nas.
-Dziękuje, ale nie trzeba było, tak bardzo was kocham, nie chce was zostawiać, po tym wszystkim.-Powiedziała przez łzy.
-My też nie chcemy, ale nie możemy być przeszkodą na drodze twojej piłkarskiej kariery.
-Dziękuje bardzo za to wszystko, ja też coś mam dla was, weźcie i pamiętajcie, że zawsze będę o was pamiętać.-Powiedziała uśmiechając się do nas przez łzy.
-Nigdy o tobie nie zapomnimy, będziemy dzwonić i pisać każdego dnia.-Po tych słowach podjechali rodzice Sandry, ostatni raz mocno się przytuliłyśmy, ona wsiadła do samochodu i odjechała na lotnisko. Po powrocie do domu spięłam włosy i przebrała się w to. Położyłam się na łóżko, nagle dostałam sms'a, był od Mateusza. Pisał, że jutro będzie na Helu, na całe wakacje i czy się jutro spotkamy, ja odpisałam, że oczywiście. Znów dostałam sms'a, ale tym razem był on od Jakuba, który napisał: "nie wiem o co ci chodziło, ale wiedz, że ja czuje coś do ciebie i chciałbym to rozwinąć, możemy się spotkać jutro o 12 ?". Nie wiedziałam co mam zrobić, przy obu chłopakach czułam się jak w niebie, ale nie mogę ich oszukiwać. Jakub jest miły przystojny, ale nie wiem za dużo o nim, a poza tym jest sławny, co może nam przeszkadzać w spotkaniach. Mateusz rozumie mnie, przy nim czuje się bezpieczna, wiem na jego temat wszystko. Tylko teraz nie wiem kogo wybrać, nie che by się dowiedzieli o sobie i że wybieram pomiędzy nimi. Nagle dostałam drugiego sms'a od Jakuba: " I co z tym spotkaniem?", nie wiedziała co mam mu odpisać. W końcu napisałam: "Sory, ale mama jutro zajęty dzień :( ". Postanowiłam pójść do Jagody, żeby mi doradziła, co mam z tym zrobić. Po 15 minutach byłam już u niej domu.
-Wiesz mam trudną decyzję do podjęcia, pamiętasz jak Jakub odwiózł nas do domu. Postanowiłam w tedy umówić się z nim, aby dowiedzieć się co się stało na imprezie, on opowiedział mi, że tańczyłam z nim, a później całowaliśmy się na parkingu. Ja chyba czuje coś do Jakuba. Nie wiem z którym mam być, z Mateuszem czy z Jakubem.
-Ty się z nim całowałaś?? Szkoda, że tego nie pamiętasz, bo byś mogła ocenić, przy którym pocałunku bardziej przyśpieszyło twoje serce, przy pocałunku  Mateusza, czy Jakuba. Spotkaj się jeszcze dzisiaj z Jakubem i pocałuj go.
-Mówisz, że to podziała?
-No jasne, pisz do niego!
Po tych słowach napisłam do Jakuba o spotkanie dzisiaj, przed moim domem. 30 minut później już rozmawialiśmy. Dochodziła godzina 22 i musiałam wracać do domu. Byliśmy już pod drzwiami mojego mieszkania. Nagle Jakub przysuną się do mnie, objął mnie w pasie, ja złapałam go za szyję i zaczęliśmy się całować. Było jak w bajce, w tedy usłyszałam kroki, nasz pocałunek został przerwany, odwróciłam się a z boku stał Mateusz. W jego oczach pojawiły się łzy.
-Mateusz to nie tak, jak sobie myślisz.
-Nie, a co to miało znaczyć.-Z jego oczu można było wyczytać jaki wielki ból mu zadałam.
-Proszę nie odchodź, wytłumaczę ci to.
-Masz 30 sekund.
-A więc, ja kocham was obu, chciałam się dowiedzieć kogo bardziej, teraz myślę, że popełniłam błąd robiąc to w ten sposób, po prostu nie chciałam abyście wiedzieli o sobie.
-Wiesz Agnieszka, myślałem, że jesteś inna, jesteś jak inne moje byłe, które były ze mną tylko dla sławy i kasy, kocham cię bardziej niż kogokolwiek.-Powiedział Jakub i odszedł.
-Narazie muszę sobie przemyśleć twój czyn i twoje słowa, ponieważ kocham cię i pamiętaj o tym, ale teraz nie jestem w stanie powiedzieć ci, czy jest dla nas szansa.-Powiedział Mateusz i odszedł w swoją stronę. Byłam załamana, nie wiedziałam, że tak się zakończy ten dzień. Wróciłam do pokoju, rzuciłam się na łóżko z wielkim płaczem. Do mojego pokoju weszła ciocia, położyła się obok mnie, przytuliła mnie i wysłuchał, co się stało.

sobota, 25 maja 2013

Rozdział 2. Niestety, ale muszę...

-Agnieszka-
Leżąc, myślałam co tak naprawdę się stało. Żadko kiedy na dziewczynę wpada taki przystojny chłopak i zaraz zaprasza ją. Myślałam dosyć długo o tym spotkaniu, w końcu zasnęłam. Po przebudzeni się rano poszłam do łazienki, włosy spięłam z koka, wzięłam prysznic i ubrałam się w to. Spojrzałam na telefon była dopiero 10.46. Zeszłam na dół na śniadanie, przywitałam się z ciocią. Pomyślałam sobie " przecież jest weekend, mieszkam nad morzem, to dlaczego siedzę w domu? ". Ale przypomniałam sobie, że mam spotkanie z cudownym Mateuszem. Napisałam do Jagody, jak minęła randka z Jeremim, po 5 minutach dostałam całe streszczenie randki w 6 sms'ach. Dowiedziałam się, że moja kumpela ma chłopaka. Napisałam do Sandry, ale ona od 2 dni nie odpisuje mi na żadne sms'y. Było mi przykro, bo jeśli coś się stało to nie powiedziała mi o tym. Dochodziła godzina 11.30, poszłam jeszcze szybko na górę, poprawiłam makijaż, sprawdziłam facebooka i wyszłam z domu. W umówionym miejscu Mateusz już czekał na mnie.
-Myślałem, że już nie przyjdziesz, ale dzięki bogu już jesteś.-Uśmiechną się do mnie.
-Nigdy nie wystawiam chłopaków.-Posłałam mu gorące spojrzenie.
-No to gdzie byś chciała pójść?
-Może pójdziemy na plaże, no wiesz słońce, będzie można porozmawiać itp.
-Czemu nie, z tobą mogę iść gdzie kolwiek chcesz.-Posłał mi swoje gorące spojrzenie, a ja znów się zarumieniłam. Cały dzień chodziliśmy po mieście, byliśmy na plaży, było wspaniale. Dzień zleciał bardzo szybko i już musiałam wracać do domu. Podeszliśmy pod drzwi mojego domu.
-No nic będę musiała już iść.
-Szkoda, a może dasz się zaprosić na jutro na lody?
-Dlaczego nie, świetnie się bawiłam i chętnie to powtórzę.-Posłałam mu gorący uśmiech. Nagle chwycił mnie za rękę pocałował w policzek.
-Dobranoc Agnieszka!
-Dobranoc Mateusz!
Jeszce chwile patrzyłam jak odchodzi. Zaraz po tym zdarzeniu weszłam do domu, na fotelu siedziała moja ciocia.
-A ty gdzie byłaś cały dzień?
-Byłam na spotkaniu.
-A to z kim, jeśli można mi wiedzieć?
-Z Mateuszem, przecież wiesz, że tobie powiem wszystko.
-Dobra zmykaj, wyśpij się na jutro.
-Dobranoc ciociu!
-Dobranoc!
Weszłam po schodach na górę, prosto do mojego pokoju. Dostałam sms'a, był od Mateusza, ale stwierdziłam, że przeczytam go jak wezmę prysznic. Zabrałam piżamę i poszłam do łazienki. była już 23.30 a ja dopiero opuściłam łazienkę. położyłam się na łóżko i przeczytałam sms'a od Mateusza. Napisał "Niedługo wracam do Warszawy, moglibyśmy się spotkać, jutro przyjdę po ciebie o 12.00 i zabiorę cię w pewne miejsce, chce żebyś pamiętała o mnie, ponieważ ty skradłaś cały mój umysł. Dobranoc :* ". Strasznie się ucieszyłam na tego sms'a, nigdy nie byłam taka szczęśliwa jak w tamtej chwili. minęła 24 a ja zasnęłam z laptopem na brzuchu. Obudziłam się o 10.25, wzięłam prysznic i ubrałam się w to. Była niedziela, słońce przygrzewało, po prostu, był cudowny dzień. zanim zjadłam śniadanie była już 11.30. Postanowiłam jeszcze napisać do Sandry, lecz ta dalej nie odpisywała. Zadzwoniłam do niej, odebrała.
-Sandra dlaczego nie odpisujesz na moje sms'y ?
-Wiesz musimy porozmawiać, ale w cztery oczy, pogadamy jutro.
I rozłączyła się. Byłam zdziwiona jej słowami, nie wiedziałam o co chodzi. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Otworzyłam, był to On.
-Hej !- Dałam mu buziaka w policzek.
-Cześć ! Idziemy?
-Tak oczywiście.-Chwycił mnie za rękę i kazał zamknąć oczy, po 15 minutach byliśmy już na miejscu.
-Teraz otwórz oczy.
-Łał, co to za miejsce, jeszcze nigdy tu nie byłam.
-Wiesz, niedługo wyjeżdżam i chciałbym cię lepiej poznać.
-No to od czego chciałbyś zacząć?
-Od wszystkiego, chciałbym wiedzieć wszystko, wszystko i jeszcze więcej.
Nasza rozmowa trwała cały dzień, śmialiśmy się, wygłupialiśmy się, po prostu najwspanialszy dzień mojego życia. Niestety dzień nie trwa wieczności, po drodze do domu rozmawialiśmy o jego wyjeździe do domu. Niestety była już 22.00, staliśmy przed moim domem.
-Wiesz jak dla mnie to dzisiejszy dzień był zajebisty!
-Według mnie też.
-Tylko szkoda, że jutro muszę wyjechać.-W tedy zapanowała cisza, ale ciągną dalej.
-Dobranoc, mam nadzieję że jeszcze się zobaczymy, na pewno nie zapomnę o tobie.
-Ja o tobie też nie zapomnę, to był najwspanialszy weekend, dobranoc.
Mateusz odsuną się, odwrócił, zrobił kilka kroków, nagle odwrócił się do mnie z powrotem, podbiegł i zaczął mnie namiętnie całować, odwzajemniłam jego gest. Nie mogliśmy się od siebie oderwać, złapał mnie w pasie i przytulił do siebie. Nigdy w życiu nie czułam się tak bezpiecznie przy chłopaku. Nasz pocałunek trwał z 3 minuty. Gdy skończyliśmy szepną mi do ucha "Nie wierzyłem w miłość od pierwszego wejrzenia, ale ty jesteś wyjątkiem, kocham cię" i odszedł. Wbiegłam do domu, poszłam na górę, rzuciłam się na łóżko i myślałam u naszym pocałunku. Zasnęłam, obudziłam się dopiero rano, uświadomiłam sobie, że jest Poniedzialłek i muszę iść do szkoły. Wzięłam szybki prysznic, przebrałam się w to i wyszłam z domu, nawet nie jadłam śniadania. Pośpiesznie zwróciłam się w stronę domu Sandry. Czekałam 5 minut, w końcu wyszła i powiedziała:
-To nie jest dla mnie łatwy temat, więc powiem szybko. Wyjeżdżam do Berlina studiować, tak mi przykro, że muszę jechać.
-Coo? No nic, to twoja decyzja a ja nie mam prawa jej zmienić.
-To jest moja jedyna szansa na rozwój talentu piłkarskiego. Niestety, ale muszę...
-Ja nie mam nic przeciwko, a kiedy wyjeżdżasz?
-Na początku wakacji, ponieważ muszę być na bierząco w Berlinie i dowiadywać się wszystkiego, a na dodatek muszę podszlifować język.
-Wiesz ja się muszę śpieszyć na lekcję, idziesz czy zostajesz w domu?
-Zostaję.
-Okey. Czyli za 2 tygodnie cię nie będzie, w następny weekend musimy wybrać się gdzieś we trójkę, przecież to będzie ostatni nasz weekend, sorry czwórkę, bo Jagoda ma Boja no nie?
-Haha no fakt, a ty? nie pochwaliłaś się.
-No ale nie wiem jak to będzie, ponieważ on już dzisiaj wrócił do Warszawy. Dobra ja spadam bo zaraz lekcję zaczynam, a jeszcze po Jagodę idę. Napisz do mnie.
Po tych słowach poszłam do Jagody. Razem poszłyśmy do szkoły. Popołudnie w szkole minęło szybko, dużo rozmawiałyśmy o Jeremim i Mateuszu. Dzisiaj po raz pierwszy normalnie powitałam Jeremiego. Gdy tylko wróciłam ze szkoły zaraz rozmawiałam przez telefon z Mateuszem, z dnia na dzień coraz bardziej za nim tęskniłam, pewnej nocy nawet zaczęłam płakać jak dziecko, że nie możemy się zobaczyć. Nadszedł weekend i była sobota. Postanowiłyśmy iść do klubu o 21.00. O 20.00 zaczęłam się szykować. Wymalowałam się i ubrała się w to. Tańczyłyśmy całą noc, było tak cudownie, lecz w połowie imprezy urwał mi się film, nic nie pamiętam. Obudziłam się nad ranem z wielkim kacem,a obok mnie leżały moje przyjaciółki.

Rozdział 1. Nowy w klasie

-Agnieszka-
Dzień zaczął się jak zawsze, wstałam o 6.20 wzięłam szybki prysznic, ubrałam się w dżinsowe spodnie, niebieski t-shirt i fioletową koszulę. Zeszłam na śniadanie, gdzie moja kochana ciocia szykowała jajecznice. Po zjedzeniu śniadania dostałam sms'a od Sandry, że dzisiaj nie idzie do szkoły i mam na nią nie czekać. Wróciłam na górę po torbę i zobaczyłam, że zostawiłam włączonego laptopa, pośpiesznie go zamknęłam, schowałam i zeszłam na dół. Pożegnałam się z mamą i wyszłam z domu. Gdy byłam pod domem Jagody była już 7.50 a zaczynałyśmy lekcję o 8.00. Wreszcie Jagoda pojawiła się.
- Co tak długo?
-No wiesz drobne problemy z mamą.
-Znów?
-No niestety, ale jakoś się ułoży, a teraz chodź, idziemy na lekcję.
Pierwsza lekcja minęła dość szybko, na przerwie zauważyłam nowego kolesia w szkole.
-Ejj. Jagoda, kto to jest?
-Nie wiem, pierwszy raz go widzę, ale ładny nie?
-No nawet.
Na ostatniej lekcji mieliśmy lekcję wychowawczą. Nagle ten koleś wszedł do naszej klasy. Pani powiedziała:
-To jest wasz nowy kolegia Jeremy !
-Cześć! Mam nadzieję, że jakoś mnie przyjmiecie.
Wszystkie dziewczyny patrzały na niego jak na boga, byłam bardzo zaskoczona, chłopak myślał, że może wszystko, ale to mu się tylko wydaje, już ja mu pokażę. Nagle Jagoda mnie szturchnęła:
-Patrz, to on, patrzy się na mnie, zaraz odpłynę !
-Wcale nie jest taki cudowny jak ci się wydaje, widzisz jak patrzy na inne dziewczyny?
-Ehh... Szkoda, ale wiesz, ze nie zawsze masz racje ?
-No tak.
Nagle ten chłopak zaczął zmierzać w naszą stronę, szarpnęłam Jagodę, żeby nie patrzyła na niego. obie odwróciłyśmy się tyłem do niego.
-Hej ! jestem Jeremy.
-Tak już to wiemy.
-O co wam chodzi Dziewczyny?
-A nic tak tylko. Nie jesteś za stary na tą klasę?
-Po śmierci rodziców nie chodziłem przez 2 lata do szkoły, więc... nie.
-Współczuję, z kim mieszkasz w takim razie?
-Z ciotką.
Nagle zadzwonił dzwonek.
-A tak w ogóle to jak macie na imię?
-Ja jestem Agnieszka.
-Ja jestem Jagoda.
-Miło mi.- Powiedział, posłał uśmiech w stronę Jagody i poszedł.
-Uuu... Jagoda chyba wpadłaś mu w oko.
-Wcale nie, co ty gadasz ? Taki może mieć każdą, a ja jestem tylko zwykłą dziewczyną. - Powiedziała ze smutkiem.
-Bredzisz, ale jak ci się podoba to ja nie mam nic do tego, wiesz jak się kończą związki z takimi chłopakami.-tymi słowami zakończyła się nasz rozmowa. Po drodze do domu dużo myślałam, jak bo to mogło wyglądać, gdyby oni byli razem. Weszłam do domu, od razu skoczyłam na górę, włączyłam laptopa, nagle dostałam sms'a. Był on od Jagody, napisała mi, że Jeremy chce się z nią spotkać, ja nie mam nic przeciwko temu, już swoje jej powiedziałam. Dochodziła już 23. Poszłam wziąć prysznic. O 23.30 położyłam się do łużka. Zasnęłam bardzo szybko. Nadszedł świt, budzik zadzwonił, więc wstałam, poszłam do łazienki, wzięłam prysznic i ubrałam się w to. Poranek wydawał się piękny. Zjadłam śniadanie i wyszłam z domu. Założyłam słuchawki i poszłam po Sandrę.
-Hejka ! Idziesz?
-Wiesz nie czekaj, bo zaspałam, ale dołączę w szkole.
-Okey. No to do zobaczenia w szkole.
Skoro Sandra nie idzie, to pójdę po Jagodę. Po 10 minutach byłam już pod jej domem. Nagle Jagoda krzyknęła do mnie:
-Już ! już ! Pa mamo !
-No chociaż ty nie zaspałaś.
-Super chodźmy do szkoły.
Po 15 minutach byłyśmy już w szkole. pod klasą stał Jeremy, ja jak zwykle się wykrzywiłam, a Jagoda się uśmiechnęła do niego. Podszedł do nas, a ja zostawiłam ich samych. weszłam do klasy. Lekcje mijały wolno. Pisałam do Sandry, czy jest już w szkole, ale nie odpisywała mi. Po szkole wracałam sama, ponieważ Jagoda pomagała Jeremiemu w nauce. Jak zawsze szłam z słuchawkami w uszach, nagle przez moją nie uwagę wpadłam na nieznajomego mi chłopaka.
-Przepraszam, zamyśliłam się i nie zauważyłam Cię.
-Nic nie szkodzi, jestem Mateusz, a ty ?
-Agnieszka, na pewno wszystko w porządku?
-Tak. Wiesz może gdzie jest jakiś sklep, jestem tu przejazdem, ale został bym jeszcze troszkę skoro się znamy. - Na moich policzkach pojawiły się rumieńce, Mateusz był taki przystojny.
-Oczywiście, chcesz to mogę ci pokazać, ponieważ jest niedaleko, a do domu mi się nie śpieszy.
-Okey. A dała byś się gdzieś zaprosić w sobotę ?
-Jutro ? Oczywiście, nie mam żadnych planów. -Posłałam mu gorący uśmiech i poszliśmy do tego sklepu.
-No to może o 12 jutro, tutaj ?
-Tak, spoko. -Znów się uśmiechnęłam. Dałam mu swój numer i poszłam do domu.wydawał mi się to dziwne, że taki ładny koleś zaoferował mi spotkanie. W domu nie było nikogo, poszłam do swojego pokoju, puściłam głośno muzykę i położyłam się na lużko.

piątek, 24 maja 2013

Postaci.


Agnieszka- Ma 17 lat, mieszka na Helu. Z natury mądra, zabawna, towarzyska, przeciętna uczennica szkolna. Najładniejsza dziewczyna w szkole. Nie ma rodziców, umarli w wypadku samochodowym.


Jeremy- Ma 19 lat, często podróżuje po świecie, z pochodzenia Anglik, jego rodzice umarli gdy miał 7 lat. Jest bardzo mądry, zabawny, kocha zwierzęta. 

Jagoda- Ma 17 lat, jest przyjaciółką Agnieszki. Interesuje się siatkówką, jazdą konną i piłką nożną.

Sandra- Ma 16 lat, jest przyjaciółką Agnieszki. Interesuje się piłką nożną.
Mateusz-Ma 17 lat, mieszka z ciocią. Bardzo miły i sympatyczny chłopak, który szuka miłości swojego życia.